Zszokowane westchnienie, które nagle usłyszałem, zmusiło mnie do oderwania się od Ariany. Mój wilk tego zażądał.
I wtedy ją zobaczyłem.
Skulona w kącie, ściskała swoją suknię ślubną, jakby to była jedyna rzecz powstrzymująca ją teraz przed ucieczką.
Moja panna młoda.
Jej piękno na żywo było niczym w porównaniu ze zdjęciem, które widziałem zaledwie wczoraj. Choć nienawidziłem tego przyznawać, była najpiękniejszą kobietą, na jakiej kiedykolwiek spoczął mój wzrok. Nigdy nie widziałem, by ktoś patrzył na mnie z taką niewinnością i czystością, i to, cholera, rozbroiło mnie w sposób niemożliwy do wyjaśnienia.
Ale to nie jej uroda czy niewinność sprawiły, że ścisnęło mnie w żołądku, lecz ból i szok w jej oczach. Instynkt opiekuńczy we mnie nagle zdominował każdą inną emocję szalejącą teraz w moim ciele; potrzeba zabrania jej bólu była niemal nie do zniesienia.
Mój wilk szalał we mnie i wymagało to całej mojej samokontroli, by nie pozwolić mu przejąć kontroli. Nigdy wcześniej nie czułem, by tak walczył o wolność, jego zachowanie mnie dezorientowało.
– To jest ta potworna kobieta, którą masz poślubić? – zapytała Ariana, przerywając ciszę i sprowadzając mnie z powrotem do rzeczywistości.
Wzrok księżniczki Lucy przeniósł się na Arianę, ale z jej ust nie wydobyło się ani jedno słowo. Jej piękne usta były jednak uchylone, co sprawiło, że zapragnąłem sięgnąć i delikatnie je pocałować.
– Cholera, kochanie, chyba twoja przyszła żona jest niemową – kontynuowała Ariana swoje obelgi.
Jej spojrzenie znów wróciło do mnie; zmieszanie nagle ustąpiło miejsca strachowi. Bała się mnie? Ta myśl sprawiła, że zrobiło mi się niedobrze. Zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć coś więcej, odwróciła się na pięcie i uciekła.
Zacząłem znów krążyć, walcząc o opanowanie mojego wściekłego wilka, który z jakiegoś powodu chciał biec za moją panną młodą. Te silne, nieznane uczucia sprawiły, że znienawidziłem księżniczkę jeszcze bardziej niż dotychczas. Nie wiedziałem o niej absolutnie nic, a ona już wywróciła moje emocje do góry nogami.
...........................................................................................................................
POV LUCY:
Biegłam, biegłam i biegłam.
Nie z powodu, o którym moglibyście pomyśleć. Byłam przyzwyczajona do bycia traktowaną w sposób, w jaki ta kobieta się do mnie odezwała. To, co mnie przeraziło, to moja natychmiastowa reakcja na księcia. Coś wewnątrz ciągnęło mnie do niego i czy mi wierzycie, czy nie, mogłabym przysiąc, że głos w moim wnętrzu powiedział „towarzysz”.
Nie mogę w to uwierzyć, wariowałam już pierwszego dnia w tym miejscu.
Słyszenie głosów, odczuwanie natychmiastowego przyciągania do kogoś, kogo nie znałam, czucie zazdrości... co się ze mną działo?
Serce mi waliło, a przeszywający ból zdrady zżerał mnie żywcem. Widok księcia z ramionami owiniętymi wokół innej kobiety wystarczył, bym chciała zwymiotować.
Opadłam na ścianę, próbując się pozbierać. Dalej, Lucy, bądź silna, nawet nie znasz księcia, więc co z tego, że obejmował kogoś, kto nie był tobą... nie powinno cię to obchodzić.
Rozważałam poproszenie rodziny o odwołanie ślubu, ale wiedziałam, że to najprawdopodobniej skończyłoby się wielką awanturą i, co bardziej prawdopodobne, siarczystym policzkiem od królowej.
Czy mi się to podobało, czy nie, utknęłam w tej sytuacji z księciem Austinem.
......................................................
Moje oczy nerwowo omiatały otoczenie. Nie znałam nikogo w tym pokoju poza moją rodziną. Naprzeciwko mnie stali król Jeremy i jego żona z powitalnymi uśmiechami, wraz z jeszcze jedną osobą, która, jak założyłam, musiała być siostrą księcia.
I oczywiście, nikt inny jak książę Austin stał tuż obok mnie, ale nie ważyłam się podnieść oczu, by na niego spojrzeć, nie po mojej wcześniejszej reakcji na niego. Jego spojrzenie wypalało jednak dziurę w moim ciele i wbrew zdrowemu rozsądkowi moje zdradzieckie ciało desperacko na to reagowało.
Zdrajca.
– Nie ma potrzeby pełnego wprowadzenia, miejmy ten ślub z głowy – oznajmiła królowa.
Wow, widzę, że bardzo się cieszy, że się mnie pozbywa.
Widziałam, jak król Jeremy rzuca żonie szybkie, zdezorientowane spojrzenie, zanim odpowiedział. – To znaczy, jeśli takie jest twoje życzenie, to rozpocznijmy ceremonię.
Urzędnik udzielający ślubu dał znak Austinowi i mnie, byśmy stanęli naprzeciwko siebie. Przyniesiono obrączki, a przysięgi zostały wypowiedziane między nami szybko, niemal w pośpiechu.
– Proszę, przyjmij ten pierścień jako znak naszego małżeństwa i symbol wszystkiego, co dzielimy.
Austin sięgnął po moją dłoń i w chwili, gdy się dotknęliśmy, moje ciało ożyło, a z moich ust wyrwało się ciche westchnienie na skutek szoku wywołanego uczuciami, które we mnie wezbrały.
Co to, u licha, było?
Moje oczy powędrowały w górę na Austina i nasze spojrzenia się spotkały. Wydawał się toczyć walkę z samym sobą, gdy szybko wsunął pierścionek na mój palec i puścił moje dłonie, jakby go parzyły.
Na szczęście urzędnik zakończył ceremonię bez wzmianki o pocałowaniu panny młodej... Zresztą nawet gdyby to zrobił, nic by z tego nie wyszło, ponieważ Austin wybiegł, gdy tylko ogłoszono nas mężem i żoną.
Moja rodzina oczywiście uznała jego zachowanie za przezabawne, ponieważ każde moje upokorzenie było dla nich jak diamenty podane na tacy.
Z drugiej strony rodzina Austina wydawała się faktycznie zmartwiona jego zachowaniem i próbowała mnie zapewnić, że wszystko jest w porządku. Nie wiedziałam, jak zareagować na ich gościnność, skoro przez całe życie znałam tylko nienawiść ze strony wszystkich wokół mnie.
– Cóż, to chyba na tyle, żegnaj Lucy – odezwał się król, a królowa i moja przyrodnia siostra powtórzyły jego słowa.
– Nie chcecie zostać trochę dłużej, aż poczuje się bardziej komfortowo? – zapytał król Jeremy.
– To nie będzie konieczne – wcięła się królowa. – Właściwie mamy ważniejsze sprawy do załatwienia.
Poczułam ból w sercu na ich natychmiastowe odrzucenie. Jak mogli tak łatwo pozwolić mi odejść po latach bycia u ich boku, bez choćby porządnego pożegnania. Naprawdę byli zimnymi, bezdusznymi istotami.
..................................................................................................................................................................................................................
– Więc to jest pokój Austina i oczywiście miejsce, w którym będziesz mieszkać – wskazała mi księżniczka Maya, siostra Austina. Oderwałam wzrok od pięknej księżniczki, by ocenić otoczenie.
Jego pokój krzyczał męskością, nie było w nim ani krzty kobiecego gustu, niemniej jednak był to pięknie urządzony pokój z obrazami na ścianach i niezwykle dużym łóżkiem na środku. Ogromny system stereo obok telewizora przykuł mój wzrok, ponieważ w moim poprzednim domu nigdy nie pozwolono mi na taki luksus.
Maya nagle odchrząknęła. – Em, co do zachowania Austina wcześniej dzisiaj, proszę, nie bierz tego zbytnio do siebie. To całe małżeństwo było dla niego szokiem, wierzę, że po prostu potrzebuje trochę czasu, zanim przyzwyczai się do życia małżeńskiego. Mam nadzieję, że możesz mu dać ten czas – błagała.
Przeniosłam wzrok z powrotem na nią i lekko kiwnęłam głową.
Nagle wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu. – Właściwie zawsze chciałam mieć siostrę, cieszę się, że od teraz nie będę tu jedyną dziewczyną. Wiem, że świetnie się dogadamy i chcę, żebyś wiedziała, że zawsze możesz do mnie przyjść, jeśli będziesz potrzebowała z kimś porozmawiać.
– Dziękuję, że jesteś dla mnie taka miła – odpowiedziałam szczerze. Miło było dla odmiany spotkać ludzi, którzy byli dla mnie życzliwi, po prostu żałowałam, że nie działo się to w innych okolicznościach.
Po kilku godzinach, podczas których księżniczka oprowadzała mnie po całym pałacu, w końcu zostawiła mnie samą w pokoju, bym mogła się rozgościć. Opadłam na łóżko, a moje zmysły nagle weszły na najwyższe obroty, gdy chłonęłam coś, co było zdecydowanie seksownym, męskim zapachem Austina. Był na całym łóżku. Przekręciłam się i jakbym nie miała absolutnie żadnej kontroli nad swoim ciałem, powąchałam pościel, zaciągając się głęboko.
I oczywiście dokładnie w tym momencie Austin postanowił wparować do pokoju. Zatrzymał się, gdy tylko przyłapał mnie na gorącym uczynku; jego wzrok skupił się na moich dłoniach ściskających pościel, w jego oczach błysnęło coś, czego nie potrafiłam odczytać, zanim powoli zamknął za sobą drzwi.
Każdy jego ruch krzyczał groźbą, gdy podchodził do łóżka.
O nie.
Co on zamierzał zrobić?
















