Niechętna Oblubienica Alfy

Niechętna Oblubienica Alfy

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4
Autor: Aeliana Moreau
29 sty 2026
C-czy on właśnie warknął? Ścisnęłam mocno suknię, widząc, jak wchodzi po schodach. Jego oczy ciskały gromy, poruszał się niemal tak, jakby ktoś inny kontrolował jego ciało. Oddychał ciężko i wyglądał, jakby był gotów na kogoś się rzucić. Przełknęłam głośno ślinę, gdy w jednej chwili znalazł się przy mnie. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, chwycił mnie mocno w talii i przyciągnął przed siebie, niemal jakby chciał ukryć moje ciało przed tłumem. Wstrzymałam oddech pod wpływem szoku wywołanego jego dotykiem; moja skóra płonęła w miejscach, gdzie spoczywały jego dłonie. Natychmiast poczułam nieodparte przyciąganie do niego, przyciąganie, którego nie potrafiłam wyjaśnić, nawet gdybym chciała. Towarzyszka. Co to było? Dlaczego wciąż słyszałam ten głos w głowie? Chciałam na niego krzyczeć, żeby przestał mnie dotykać, aby te wszystkie uczucia i głos w mojej głowie zniknęły, ale wiedziałam, że to tylko wywołałoby scenę. Jego wzrok wypalał moją skórę, gdy tak po prostu staliśmy, wpatrując się w siebie. Kolejne warknięcie wyrwało się z jego ust, gdy wziął mnie na ręce w stylu panny młodej i wymaszerował z sali, z dala od wścibskich oczu. Otworzył drzwi do swojego pokoju i zatrzasnął je, po czym rzucił mnie na łóżko. – Co ty, kurwa, masz na sobie? – zażądał wyjaśnień. – C-co? – wydukałam. Jego oczy zwęziły się, wędrując w górę i w dół mojego ciała, chłonąc każdy cal. Poczułam, jak moje ciało drży w odpowiedzi. – Czy tak bardzo lubisz uwagę mężczyzn, że założyłabyś coś takiego? Moje oczy się rozszerzyły. – Nie wiesz o mnie absolutnie nic, by oskarżać mnie o takie kompletne bzdury. Ta sukienka została już dla mnie wybrana, nie ja ją wybierałam. – Austin, wyjdź tutaj! – gniewny głos królowej dobiegł z korytarza. – Ta dyskusja nie jest skończona – obiecał, po czym zostawił mnie, by pójść porozmawiać z matką. Po kilku minutach do pokoju weszła Maya ze współczuciem w oczach. – Wszystko w porządku? Kiwnęłam głową. – Widziałam wszystko... cóż, wszyscy widzieli wszystko. Nie mam pojęcia, co Austin sobie myślał ani co w niego wstąpiło. – Czy twój brat zazwyczaj... tak warczy? – zapytałam, nagle przypominając sobie jego wcześniejsze zachowanie. – Czułam się, jakbym patrzyła na zupełnie inną osobę, jeśli to ma jakikolwiek sens. Teraz, gdy o tym pomyślałam, warknięcie brzmiało bardzo podobnie do tego, które słyszałam dochodzące z lasu wcześniej tego dnia. Oczy Mayi rozszerzyły się na sekundę, po czym szybko spróbowała ukryć przede mną swoją reakcję. – Warczy? Nie słyszałam żadnego warczenia. – Ale... – Czy możemy kontynuować tę dyskusję później, Lucy? Musimy cię odpowiednio przedstawić ludziom, a robi się trochę późno – przerwała mi. Czy ona celowo próbowała zmienić temat? To był drugi raz tego dnia, kiedy próbowała zmienić temat; coś tu bardzo nie grało. Zaczynałam myśleć, że coś przede mną ukrywają. Kiwnęłam głową na znak zgody i poszłam za nią na zewnątrz, gdzie czekał Austin, nie wyglądając na zbyt szczęśliwego. Jakkolwiek wyglądała dyskusja z matką, nie pomogła jego nastrojowi, a wręcz zdawała się go pogorszyć. – Uśmiechnij się, żeby moi ludzie nie podejrzewali niczego w związku ze ślubem – ostrzegł. – Nie martw się, jestem przyzwyczajona do wymuszania uśmiechu, gdy jestem nieszczęśliwa. To była prawda, często musiałam udawać szczęście przed ludźmi w domu, aby ukryć złe traktowanie przez rodzinę królewską. Więc to nie było dla mnie nic nowego. Jeśli już, to sprawiło tylko, że poczułam się jak w domu. Austin odwrócił się, by mnie przestudiować po usłyszeniu moich słów; jego oczy śledziły moją twarz, jakby próbował zrozumieć, co dokładnie miałam na myśli. – Kochani – wcięła się Maya. – Naprawdę myślę, że powinniśmy dokonać prezentacji teraz. Austin niechętnie przeniósł wzrok ze mnie na swoją siostrę, po czym kiwnął głową i we trójkę wróciliśmy do sali, gdzie król i królowa czekali z zatroskanymi minami. Cały tłum ucichł na nasze wejście, spojrzenie każdego zawierało nutę ciekawości, podziwu i zazdrości w jednym. – Dobry wieczór paniom i panom, jak wszyscy już pewnie wiecie, głównym celem dzisiejszego wieczoru jest przedstawienie naszym ludziom uroczej żony księcia Austina, księżniczki Lucy. Wiem, że wszyscy ją powitają i okażą jej całą miłość i wsparcie, jakie zawsze okazywaliście nam przez całe nasze życie. Każdy, kto chciałby ją lepiej poznać, niech czuje się swobodnie, by podejść i przedstawić się jej osobiście – ogłosił król. Nie minęło wiele czasu, a ludzie zaczęli mnie otaczać, zarzucając pytaniami. Nie miałam nic przeciwko temu, ponieważ w większości byli mili. Rodzice i siostra Austina pozostali przy moim boku przez cały czas. Austin z kolei znowu zniknął, do czego już powoli się przyzwyczajałam. Co mnie dezorientowało, to fakt, że nikt nie wydawał się wspominać o wcześniejszym zachowaniu Austina. Czy naprawdę tylko uroiłam sobie to warknięcie? Nie byłabym zdziwiona, biorąc pod uwagę ten dziwny głos, który słyszałam w głowie, odkąd tu przybyłam. – Wygląda na to, że muszę się umówić na spotkanie, by poznać własną szwagierkę – wyszeptał głos, przykuwając moją uwagę. Moje oczy powędrowały w górę, by napotkać wspaniałe niebieskie oczy i twarz uderzająco podobną do twarzy Austina. – Jestem Lucas, brat Austina – przedstawił się z jasnym uśmiechem. Odwzajemniłam uśmiech. – Miło mi cię poznać, księciu Lucasie. – O nie, dla ciebie po prostu Lucas, księżniczko – zganił mnie łagodnie. Uśmiechnęłam się. – A dla ciebie po prostu Lucy. Kolejny miły członek rodziny. Czy wszyscy w tej rodzinie byli mili, z wyjątkiem Austina? To dla mnie bardzo niefortunne, ale byłam już przyzwyczajona do całego tego pecha. Byłam pogrążona w myślach, gdy poczułam czyjąś obecność za plecami. Powoli się odwróciłam i powitał mnie mężczyzna w średnim wieku. Jego oczy badały mnie uważnie, przeszukując moją twarz, jakby widział kogoś innego i przez chwilę mogłabym przysiąc, że jego oczy się zwęziły. Kim był ten człowiek? Coś w nim sprawiało, że czułam wewnętrzny niepokój. – Czy przedstawisz mnie uroczej księżniczce? – zapytał królową. – Och, tak. Lucy, moja droga, to bardzo stary przyjaciel nas wszystkich, Eric Bradwin. Nigdy nie wahał się nam pomóc w przeszłości i nie moglibyśmy mieć więcej szczęścia, mając kogoś takiego jak on w naszym życiu. – Jesteś zbyt skromna, Liso. Kiedy usłyszałem od Ariany, że Austin się ożenił, byłem zszokowany, ale zachwycony tą nowiną. Poczułam, jak królowa sztywnieje obok mnie na wzmiankę o tej Arianie. Ariana? Kim ona była? – Ariana to moja córka – dodał, jakby czytając mi w myślach. – W zasadzie pozwól mi was sobie przedstawić, żebyście od teraz mogły być dobrymi przyjaciółkami. – Ariana – zawołał. Osoba, którą zobaczyłam jako następną, sprawiła, że zrobiło mi się niedobrze. To była ona. Ta, którą widziałam wcześniej z ramionami owiniętymi wokół Austina!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Niechętna Oblubienica Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka