C-czy on właśnie warknął?
Ścisnęłam mocno suknię, widząc, jak wchodzi po schodach. Jego oczy ciskały gromy, poruszał się niemal tak, jakby ktoś inny kontrolował jego ciało.
Oddychał ciężko i wyglądał, jakby był gotów na kogoś się rzucić.
Przełknęłam głośno ślinę, gdy w jednej chwili znalazł się przy mnie. Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, chwycił mnie mocno w talii i przyciągnął przed siebie, niemal jakby chciał ukryć moje ciało przed tłumem. Wstrzymałam oddech pod wpływem szoku wywołanego jego dotykiem; moja skóra płonęła w miejscach, gdzie spoczywały jego dłonie. Natychmiast poczułam nieodparte przyciąganie do niego, przyciąganie, którego nie potrafiłam wyjaśnić, nawet gdybym chciała.
Towarzyszka.
Co to było?
Dlaczego wciąż słyszałam ten głos w głowie? Chciałam na niego krzyczeć, żeby przestał mnie dotykać, aby te wszystkie uczucia i głos w mojej głowie zniknęły, ale wiedziałam, że to tylko wywołałoby scenę.
Jego wzrok wypalał moją skórę, gdy tak po prostu staliśmy, wpatrując się w siebie. Kolejne warknięcie wyrwało się z jego ust, gdy wziął mnie na ręce w stylu panny młodej i wymaszerował z sali, z dala od wścibskich oczu.
Otworzył drzwi do swojego pokoju i zatrzasnął je, po czym rzucił mnie na łóżko.
– Co ty, kurwa, masz na sobie? – zażądał wyjaśnień.
– C-co? – wydukałam.
Jego oczy zwęziły się, wędrując w górę i w dół mojego ciała, chłonąc każdy cal. Poczułam, jak moje ciało drży w odpowiedzi. – Czy tak bardzo lubisz uwagę mężczyzn, że założyłabyś coś takiego?
Moje oczy się rozszerzyły. – Nie wiesz o mnie absolutnie nic, by oskarżać mnie o takie kompletne bzdury. Ta sukienka została już dla mnie wybrana, nie ja ją wybierałam.
– Austin, wyjdź tutaj! – gniewny głos królowej dobiegł z korytarza.
– Ta dyskusja nie jest skończona – obiecał, po czym zostawił mnie, by pójść porozmawiać z matką.
Po kilku minutach do pokoju weszła Maya ze współczuciem w oczach. – Wszystko w porządku?
Kiwnęłam głową.
– Widziałam wszystko... cóż, wszyscy widzieli wszystko. Nie mam pojęcia, co Austin sobie myślał ani co w niego wstąpiło.
– Czy twój brat zazwyczaj... tak warczy? – zapytałam, nagle przypominając sobie jego wcześniejsze zachowanie. – Czułam się, jakbym patrzyła na zupełnie inną osobę, jeśli to ma jakikolwiek sens.
Teraz, gdy o tym pomyślałam, warknięcie brzmiało bardzo podobnie do tego, które słyszałam dochodzące z lasu wcześniej tego dnia.
Oczy Mayi rozszerzyły się na sekundę, po czym szybko spróbowała ukryć przede mną swoją reakcję. – Warczy? Nie słyszałam żadnego warczenia.
– Ale...
– Czy możemy kontynuować tę dyskusję później, Lucy? Musimy cię odpowiednio przedstawić ludziom, a robi się trochę późno – przerwała mi.
Czy ona celowo próbowała zmienić temat? To był drugi raz tego dnia, kiedy próbowała zmienić temat; coś tu bardzo nie grało. Zaczynałam myśleć, że coś przede mną ukrywają.
Kiwnęłam głową na znak zgody i poszłam za nią na zewnątrz, gdzie czekał Austin, nie wyglądając na zbyt szczęśliwego. Jakkolwiek wyglądała dyskusja z matką, nie pomogła jego nastrojowi, a wręcz zdawała się go pogorszyć.
– Uśmiechnij się, żeby moi ludzie nie podejrzewali niczego w związku ze ślubem – ostrzegł.
– Nie martw się, jestem przyzwyczajona do wymuszania uśmiechu, gdy jestem nieszczęśliwa.
To była prawda, często musiałam udawać szczęście przed ludźmi w domu, aby ukryć złe traktowanie przez rodzinę królewską. Więc to nie było dla mnie nic nowego. Jeśli już, to sprawiło tylko, że poczułam się jak w domu.
Austin odwrócił się, by mnie przestudiować po usłyszeniu moich słów; jego oczy śledziły moją twarz, jakby próbował zrozumieć, co dokładnie miałam na myśli.
– Kochani – wcięła się Maya. – Naprawdę myślę, że powinniśmy dokonać prezentacji teraz.
Austin niechętnie przeniósł wzrok ze mnie na swoją siostrę, po czym kiwnął głową i we trójkę wróciliśmy do sali, gdzie król i królowa czekali z zatroskanymi minami.
Cały tłum ucichł na nasze wejście, spojrzenie każdego zawierało nutę ciekawości, podziwu i zazdrości w jednym.
– Dobry wieczór paniom i panom, jak wszyscy już pewnie wiecie, głównym celem dzisiejszego wieczoru jest przedstawienie naszym ludziom uroczej żony księcia Austina, księżniczki Lucy. Wiem, że wszyscy ją powitają i okażą jej całą miłość i wsparcie, jakie zawsze okazywaliście nam przez całe nasze życie. Każdy, kto chciałby ją lepiej poznać, niech czuje się swobodnie, by podejść i przedstawić się jej osobiście – ogłosił król.
Nie minęło wiele czasu, a ludzie zaczęli mnie otaczać, zarzucając pytaniami. Nie miałam nic przeciwko temu, ponieważ w większości byli mili. Rodzice i siostra Austina pozostali przy moim boku przez cały czas. Austin z kolei znowu zniknął, do czego już powoli się przyzwyczajałam.
Co mnie dezorientowało, to fakt, że nikt nie wydawał się wspominać o wcześniejszym zachowaniu Austina. Czy naprawdę tylko uroiłam sobie to warknięcie? Nie byłabym zdziwiona, biorąc pod uwagę ten dziwny głos, który słyszałam w głowie, odkąd tu przybyłam.
– Wygląda na to, że muszę się umówić na spotkanie, by poznać własną szwagierkę – wyszeptał głos, przykuwając moją uwagę.
Moje oczy powędrowały w górę, by napotkać wspaniałe niebieskie oczy i twarz uderzająco podobną do twarzy Austina. – Jestem Lucas, brat Austina – przedstawił się z jasnym uśmiechem.
Odwzajemniłam uśmiech. – Miło mi cię poznać, księciu Lucasie.
– O nie, dla ciebie po prostu Lucas, księżniczko – zganił mnie łagodnie.
Uśmiechnęłam się. – A dla ciebie po prostu Lucy.
Kolejny miły członek rodziny. Czy wszyscy w tej rodzinie byli mili, z wyjątkiem Austina? To dla mnie bardzo niefortunne, ale byłam już przyzwyczajona do całego tego pecha.
Byłam pogrążona w myślach, gdy poczułam czyjąś obecność za plecami. Powoli się odwróciłam i powitał mnie mężczyzna w średnim wieku. Jego oczy badały mnie uważnie, przeszukując moją twarz, jakby widział kogoś innego i przez chwilę mogłabym przysiąc, że jego oczy się zwęziły.
Kim był ten człowiek?
Coś w nim sprawiało, że czułam wewnętrzny niepokój.
– Czy przedstawisz mnie uroczej księżniczce? – zapytał królową.
– Och, tak. Lucy, moja droga, to bardzo stary przyjaciel nas wszystkich, Eric Bradwin. Nigdy nie wahał się nam pomóc w przeszłości i nie moglibyśmy mieć więcej szczęścia, mając kogoś takiego jak on w naszym życiu.
– Jesteś zbyt skromna, Liso. Kiedy usłyszałem od Ariany, że Austin się ożenił, byłem zszokowany, ale zachwycony tą nowiną.
Poczułam, jak królowa sztywnieje obok mnie na wzmiankę o tej Arianie.
Ariana? Kim ona była?
– Ariana to moja córka – dodał, jakby czytając mi w myślach. – W zasadzie pozwól mi was sobie przedstawić, żebyście od teraz mogły być dobrymi przyjaciółkami.
– Ariana – zawołał.
Osoba, którą zobaczyłam jako następną, sprawiła, że zrobiło mi się niedobrze.
To była ona.
Ta, którą widziałam wcześniej z ramionami owiniętymi wokół Austina!
















