Niechętna Oblubienica Alfy

Niechętna Oblubienica Alfy

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 6
Autor: Aeliana Moreau
29 sty 2026
Jeśli wcześniej myślałam, że tamten wilk był ogromny, to zdecydowanie się myliłam, bo ten był jeszcze większy, znacznie wspanialszy. Prawie piękny – jak mogłam myśleć o czymś tak niebezpiecznym jako o czymś pięknym? To nie miało dla mnie sensu, ale z drugiej strony nic nie miało sensu, odkąd przybyłam w to miejsce. Z przerażeniem patrzyłam, jak ta dwójka cofa się i zaczyna krążyć wokół siebie, warcząc; było jasne, że niedługo jeden zaatakuje drugiego. Znikąd do walki dołączyły dwa inne wilki; wydawało się, że są po stronie czarnego wilka, gdyż we trójkę zaczęli osaczać samotnego wilka. Ten zaczął powoli się wycofywać, ewidentnie zdając sobie sprawę, że mają przewagę liczebną, choć i tak nie wygrałby walki z czarnym wilkiem. W końcu przeskoczył nad jednym z wilków i uciekł do lasu, a pozostałe rzuciły się za nim w pościg. Czarny wilk został z tyłu i zaczął powoli zbliżać się do mnie. Moje oczy rozszerzyły się w szoku. Czy on też zamierzał zaatakować? Z jakiegoś powodu nie bałam się go, co było szalone – ten był o wiele bardziej niebezpieczny od tamtego pod względem siły. Obserwował mnie czujnym wzrokiem, prawie jakby bał się, że ucieknę; miałam wrażenie, że próbuje do mnie mówić, próbując mi przekazać, że jestem z nim bezpieczna. To było oficjalne: wariowałam. Położył się u moich stóp, opierając pysk na przednich łapach i wciąż obserwując mnie uważnym spojrzeniem. Powoli ukucnęłam obok niego i jeszcze wolniej wyciągnęłam ręce, by dotknąć futra na jego grzbiecie. Było zaskakująco niezwykle miękkie; wilkowi chyba się to spodobało, bo wyciągnął się i polizał mnie po szyi. Zaśmiałam się z zszokowanym zachwytem. "Podoba ci się to, co?" – Lucy! – usłyszałam z oddali głos Mayi. Wilk natychmiast zerwał się na równe nogi, słysząc jej głos, i w ciągu kilku sekund zniknął. Cholera, był szybki. Punkt widzenia Austina: Wparowałem do siedziby watahy, walcząc z całych sił, by opanować płonącą we mnie wściekłość. Byłem pewien, że wszyscy wpadli już w panikę po sygnale, który wysłałem przez więź myślową; wszyscy musieli czuć gniew promieniujący ode mnie przez samą więź. – Alex! – ryknąłem, a cała wataha ucichła. Alex natychmiast zjawił się u mojego boku, a jego oczy były pełne troski. – Co się dzieje, Alfo? Wydałem z siebie niski, groźny warkot. – Jako mój Beta odpowiadasz za bezpieczeństwo tej watahy i wszystkich z nią związanych, więc co, do kurwy nędzy, robił samotnik na naszym terytorium? – zażądałem odpowiedzi. Alex spojrzał na mnie zszokowany. – Przysięgam ci, Alfo, nie wyczułem jego obecności. Nie rozumiem, jak to się stało bez naszej wiedzy. – A jednak się stało! – krzyknąłem. – A księżniczka omal nie straciła życia przez niedbalstwo tej watahy, a wy nazywacie się najsilniejszą watahą, jaką kiedykolwiek znano? – Ależ nią jesteśmy. – Cóż, następnym razem, kurwa, to udowodnijcie! Zwróciłem się do oprawców watahy, w skład których wchodzili Asher, Alexander, Adam, Anthony, Nick, Caelan, Ethan, Nathan i Xander. Byli tak samo winni jak Alex. Wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco, przygotowując się na mój wybuch. – Jeśli coś takiego kiedykolwiek się powtórzy, kara będzie surowa. Obiecuję to każdemu z was. Teraz, Lucas i James schwytali samotnika, wiecie, co trzeba z nim zrobić – rozkazałem. Xander skinął głową, a jego spojrzenie pociemniało. – Zajmiemy się nim odpowiednio, Alfo. Xander był bardzo dobry w tym, co robił, był najlepszym oprawcą, jakiego miała ta wataha. Czasami miałem wrażenie, że aż za bardzo lubi swoją pozycję głównego kata, ale to właśnie czyniło go dobrym w jego fachu. Mój wilk wciąż był wzburzony, co sprawiało, że i ja czułem niepokój; wydawało się, jakby po ataku chciał być blisko Lucy i nienawidził bycia z dala od niej. Ta myśl przyprawiała mnie o mdłości. Jedyną osobą, od której nie powinien chcieć się oddalać, powinna być Ariana, nasza partnerka! A nie rozpuszczona księżniczka, która nie znała nawet podstaw samoobrony. Lucy wydawała się słaba, zwłaszcza że była człowiekiem. Już czułem sprzeciw mojego wilka wobec moich myśli i był on cholernie silny. On uważał Lucy za idealną i w żaden sposób nie słabą. Czułem i słyszałem, jak agresywnie warczy z tyłu mojej głowy, grożąc mi, bym zmienił zdanie w tej kwestii. "Jesteś po prostu zauczony, bo wcześniej dotknęła twojego futra". Wydawał się uspokajać na wspomnienie dotyku futra. Nienawidziłem tego przyznawać, ale to było cholernie przyjemne. Zaskoczyło mnie to, jak bardzo była odważna; każdy inny zdrowy na umyśle człowiek uciekłby w przeciwnym kierunku, ale nie Lucy. Ona zrobiła coś dokładnie odwrotnego, wyciągając rękę i dotykając mojego wilka. To z pewnością wprawiło mnie w osłupienie na dobrych kilka minut, wciąż nie mogłem się z tym pogodzić. Zacząłem się zastanawiać, czy dotknęłaby innego równie łatwo i beztrosko. Poczułem, jak gniew powoli we mnie wzbiera na myśl o niej dotykającej innego wilka, czy też innego mężczyzny, jeśli o to chodzi. Tym razem czułem, że mój wilk się ze mną zgadza; on również był wkurzony na samą myśl o tym. Ale tak szybko, jak o tym pomyślałem, odpuściłem. Lucy nie była i nigdy nie będzie moim głównym zmartwieniem, była nim Ariana. ……………………………………..…….. Punkt widzenia Lucy: – Czy czujesz się lepiej? – zapytała Maya. Byliśmy w salonie rodzinnym, król i królowa również byli z nami, upewniając się, że wszystko ze mną w porządku. Wciąż byłam nieco roztrzęsiona, a mimo to ciągle patrzyłam na drzwi, mając nadzieję, że wejdzie przez nie Austin. Czy nie powiedzieli mu, co się stało, czy po prostu go to nie obchodziło? To drugie wydawało się bardziej prawdopodobną odpowiedzią – nic dla niego nie znaczyłam. – Czuję się o wiele lepiej, dziękuję ci, Mayo. – Naprawdę nie wiem, jak to się stało, nigdy wcześniej nie mieliśmy takiego ataku, w tej okolicy nie powinno być nawet żadnych wilków – zauważył król. Królowa otworzyła butelkę wina i usiadła obok nas. – Potrzebuję drinka po dzisiejszym wieczorze, ktoś jeszcze? Maya pokręciła głową w stronę matki. – To rozwiązanie mojej matki na każdy problem, Lucy, przyzwyczaisz się. Uśmiechnęłam się, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, drzwi otworzyły się z impetem i wszedł Austin. Jego obecność, jak zawsze, utrudniała oddychanie. Boże, zapierał dech w piersiach. Jego oczy omiotły pokój, aż spoczęły na mnie; zmierzył mnie wzrokiem powoli, z góry na dół, prawie jakby sprawdzał moje ciało w poszukiwaniu obrażeń. Poczułam, jak moje ciało drży w odpowiedzi. Och, jak ja nienawidziłam tego, jak moje ciało na niego reagowało. Nie mówiąc ani słowa, odwrócił się i wyparował z pokoju. To było wszystko? Nawet nie zamierzał zapytać, czy wszystko ze mną w porządku? Dlaczego w ogóle oczekiwałam czegoś więcej? Widziałam, że wszyscy inni w pokoju patrzą na mnie i wiedziałam, że chcą przeprosić za jego zachowanie, znowu. – Um, myślę, że pójdę już do swojego pokoju, jestem naprawdę wykończona wszystkimi dzisiejszymi wydarzeniami. Wszyscy pokiwali głowami ze zrozumieniem. Zanim ktokolwiek zdążył powiedzieć kolejne słowo, szybko wyszłam i skierowałam się do swojego pokoju. To, co tam zobaczyłam, sprawiło, że moje stopy natychmiast się zatrzymały. Austin leżał rozciągnięty na łóżku, głęboko śpiąc. Był piękny, gdy spał. Teraz, gdy jego oczy nie były otwarte i mnie nie obserwowały, mogłam dokładnie przestudiować jego rysy. Miał potargane, gęste, ciemnobrązowe włosy, a jeden kosmyk wdzięcznie opadał mu na czoło; pragnęłam bardziej niż czegokolwiek, by wyciągnąć rękę i go dotknąć. Jego twarz była silna i wyrazista, z ostrą linią szczęki. Jego skóra była lekko opalona, nadając mu idealną karnację. Mój wzrok przesunął się, by przestudiować jego usta; miały idealny odcień głębokiej czerwieni, a ja nie mogłam zapanować nad własnymi emocjami, gdy zbliżyłam się, by im się przyjrzeć, zastanawiając się, jak by to było poczuć te usta na moich. Byłam teraz tak blisko niego, że słyszałam i czułam jego gorący oddech na mojej skórze, tak blisko, że jego czysto męski zapach znów mnie przyciągał, sprawiając, że czułam się jak odurzona. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech. Boże, ten zapach sprawiał, że miękły mi kolana. Powoli otworzyłam oczy i gwałtownie wciągnęłam powietrze z szoku – jego oczy nie były już zamknięte, lecz wpatrywały się prosto we mnie!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Niechętna Oblubienica Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka