Moje usta rozchyliły się na widok jawnego pożądania, które tam dostrzegłam, gorącej, surowej potrzeby głęboko w jego oczach.
Moje kolana nagle stały się słabe i byłam wdzięczna, że są przyciśnięte do łóżka, co chroniło mnie przed upadkiem.
Austin pochylił się jeszcze bliżej. Powoli położyłam dłonie delikatnie na jego klatce piersiowej dla równowagi; jego oddech uwiązł przy tym kontakcie. Pod moimi palcami był boskim mężczyzną, jego mięśnie były twarde i drgały pod moim dotykiem. Jakże pragnęłam przesuwać po nich dłońmi, nienawidziłam tego, że między nami było ubranie.
Skąd brały się te myśli?
Pochylił się do przodu, jego oddech owiewał moją szyję i bez ostrzeżenia pocałował miejsce tuż pod moim uchem. Jęknęłam, czując, jak moje ciało nagle ożywa po raz pierwszy w moim istnieniu.
Austin natychmiast odsunął się ode mnie, wydając się budzić z jakiegokolwiek transu, w którym się znajdował. Gapił się na mnie z nienawiścią w oczach. Bez jednego słowa wstał z łóżka i wyparował z pokoju.
Opadłam z powrotem na łóżko i walczyłam z pragnieniem, by wydać z siebie krzyk w poduszki. Co, u licha, było ze mną nie tak? Moje ciało było całe rozgorączkowane, wijące się z potrzeby i pragnienia, które – jak wiedziałam w głębi duszy – tylko Austin mógł zaspokoić.
Nienawidziłam tego.
……………………………………..……………………………….
Następnego ranka weszłam do kuchni. Wszyscy już siedzieli i jedli śniadanie, wszyscy z wyjątkiem Austina, znowu. Czy on nie spędzał czasu ze swoją rodziną, czy może chodziło o to, że nie lubił przebywać w moim towarzystwie?
– Dzień dobry, Lucy – rodzice Austina przywitali mnie ciepłym uśmiechem.
– Jak się czujesz tego ranka? – zapytała Maya.
– Tego ranka aż promienieje, jeśli mnie pytacie, wygląda na to, że Austin wczoraj w nocy spełnił swój obowiązek jako mąż – skomentował Lucas, puszczając do mnie oko.
Poczułam, jak na moje policzki wpełza rumieniec na jego słowa.
Maya przewróciła oczami. – Ignoruj go, Lucy, wszystko, co wychodzi z jego ust, jakoś zawsze wiąże się z seksem.
Królowa zakaszlała i zgromiła wzrokiem swoje dzieci. – Czy my kiedykolwiek możemy zjeść posiłek jak normalna rodzina?
Lucas uniósł ręce w obronnym geście. – Nie wiem, o czym mówi Maya, matko. Zauważyłem tylko, że Austin zaopiekował się wczoraj swoją żoną, pewnie zrobił jej miły masaż czy coś, to Maya wspomniała o seksie.
– Dość – ostrzegł król. – Nie sprawiajcie, by to śniadanie było niekomfortowe dla Lucy.
Maya wzięła łyk wody, po czym zwróciła się do mnie. – Czy James już ci się przedstawił?
– James? – zapytałam zdezorientowana.
Maya pokręciła głową z rozczarowaniem. – Ten dureń. James to mój kolejny brat. Szczerze myślałam, że do tej pory już ci się przedstawił.
– Nie bierz jego zachowania do siebie, Lucy, on nie jest zbyt towarzyską osobą, spędza większość czasu samotnie i nie dopuszcza łatwo innych do swojego życia – poinformowała mnie królowa, zanim wzięła kęs sałatki.
– A skoro mowa o Jamesie, gdzie on jest tego ranka? – dopytywał Lucas.
Król zesztywniał na to pytanie. – Otrzymaliśmy ostatnio wieści o niechcianych gościach w okolicy wioski, niektórzy wieśniacy donieśli nam, że ich widzieli. Austin i James wyjechali wcześnie rano, aby sprawdzić, czy to prawda.
– A jeśli to prawda? – zapytała Maya.
Król wzruszył ramionami. – Ostrzegą ich, że nie mają tu wstępu, a jeśli to nie zadziała, będziemy musieli użyć innych metod, dopóki nie znikną.
– Te głupki naprawdę wyjechali beze mnie? – oburzył się Lucas.
– Cóż, biorąc pod uwagę, że sprawiasz kłopoty gdziekolwiek się pojawisz, postąpili mądrze, zostawiając cię w domu – droczyła się Maya.
– Modlę się za biedną duszę, która pewnego dnia będzie musiała cię poślubić – mruknął Lucas.
Podczas gdy rodzeństwo kontynuowało swoje przekomarzania, moje myśli zaczęły błądzić.
Kim byli ci niechciani goście? Czy byli niebezpieczni? Król zdecydowanie wydawał się niezadowolony z możliwości ich obecności w królestwie. Czy Austin mógł być w niebezpieczeństwie?
Ta ostatnia myśl sprawiła, że poczułam niepokój i nie mogłam powstrzymać się od zadania pytania. – Czy ci niechciani goście stanowią zagrożenie dla królestwa?
Król wyglądał na zaskoczonego moim pytaniem. – Nie tyle zagrożenie, Lucy, ale to ludzie niegodni zaufania. Kiedyś mieliśmy bliski sojusz z tą rodziną, ale zawiedli nasze zaufanie i od tamtej pory mają zakaz wstępu do naszego królestwa. Nigdy wcześniej nie próbowali nawiązać kontaktu, więc może to tylko ktoś rozsiewający plotki; nie odważyliby się postawić stopy w naszym królestwie, wiedząc, co by ich spotkało, gdyby to zrobili.
– Czekaj, czy mówisz o Watasze Ognistego Krzyża? – zapytała Maya, a jej oczy rozszerzyły się na widok ostrzegawczego spojrzenia, jakie wszyscy jej posłali.
– Wataha Ognistego Krzyża? – zapytałam, całkowicie zagubiona.
Co dokładnie oznaczała ta nazwa?
– Och, to nic nie znaczy, kochanie, to tylko nazwa nadana tej rodzinie – wyjaśniła królowa.
Rodziny naprawdę nadawały sobie takie nazwy?
– Ale tak, Mayo, to rzeczywiście ta konkretna rodzina, o której mówi twój ojciec.
– Nie mogę uwierzyć, że okazaliby nam jeszcze większy brak szacunku po tym wszystkim, co zrobili naszej rodzinie! – krzyknął Lucas i po raz pierwszy, odkąd go poznałam, zobaczyłam u niego tę gniewną stronę... delikatnie mówiąc, było to przerażające. Mimo że nie spędziłam z Lucasem wiele czasu, wydawał się typem wesołym i żartobliwym; nigdy nie pomyślałam, że pewnego dnia zobaczę u niego taką stronę, a na pewno nie tak szybko.
– Spokojnie synu, straszysz Lucy.
Na dźwięk mojego imienia Lucas odwrócił się, by mi się przyjrzeć, a jego twarz złagodniała na widok mojego wyrazu twarzy. – Przepraszam, Lucy, tak się dzieje, gdy nie mam wystarczająco dużo jedzenia na śniadanie – wyjaśnił, wkładając całą kanapkę do ust, jakby chciał powstrzymać się od powiedzenia kolejnego słowa.
– Co to za zamieszanie na zewnątrz? – zapytała Maya.
Zamieszanie?
Nie słyszałam ani jednej rzeczy. A jednak wszyscy natychmiast wstali ze swoich miejsc, ewidentnie nasłuchując czegoś, czego ja nie słyszałam. Jakie uszy mieli ci ludzie?
Cokolwiek usłyszeli, sprawiło, że wybiegli przez drzwi.
Poszłam za wszystkimi za bramy pałacu i natychmiast zatrzymałam się w szoku na widok tego, co zobaczyłam.
Pięciu wspaniałych mężczyzn stało, wpatrując się w strażników, którzy teraz leżeli na ziemi, najprawdopodobniej powaleni przez tych mężczyzn. Wszyscy mieli wyraźnie ponad metr osiemdziesiąt wzrostu i wszyscy mieli twarze uderzająco podobne do siebie nawzajem; z całą pewnością byli braćmi.
– Co to ma znaczyć? – zażądał wyjaśnień król.
Najwyższy z nich, który wydawał się również najstarszy, wystąpił naprzód, mrużąc oczy i wyglądając na wściekłego jak diabli.
– Gdzie jest księżniczka Lucy? – zapytał z niskim warkotem.
Moje oczy rozszerzyły się w szoku.
Dlaczego pytał o mnie?
*****************************
Od autora:
Cześć moi wspaniali czytelnicy, moja nowa książka "Odrzucona Wróżka Alfy" już się ukazała. Dla wszystkich zainteresowanych tą książką, oto streszczenie:
(Dla dorosłych 18+) „Powiedz, że jesteś moja, Fay”. Alfa Cayden warknął niebezpiecznie nisko, gdy byłam przyciśnięta plecami do niego, a jego erekcja napierała na moje pośladki. Moja głowa opadła na jego ramię, gdy jego usta przyssały się do mojej szyi; syknął, gdy otarłam się tyłkiem o jego twardą męskość.
Nie.
Nie będę słaba... Nie mogłam być słaba, bo Cayden i ja nigdy nie moglibyśmy być razem, nie w tym życiu, nigdy.
.............................................................
Mój świat.
Świat oddzielony od ludzi, magiczna kraina, w której istniały tylko mityczne stworzenia. Daleko, daleko stąd, gdzie żaden człowiek nie mógłby dotrzeć. Kraina pełna wampirów, wilkołaków, czarownic, zmiennokształtnych, upadłych aniołów, demonów i wreszcie... wróżek.
Wróżek.
Tym właśnie jestem.
Wróżką, ale nie byle jaką wróżką – księżniczką.
Nie byle jaką księżniczką – odrzuconą.
Odrzuconą przez mój własny lud po tym, jak moja rodzina rzekomo zdradziła nasze królestwo.
Żyjemy w harmonii ze sobą... To znaczy, dopóki jedna zasada nie zostanie złamana, zasada, która nie została złamana aż do dziś. Dobierajcie się w pary w obrębie własnego gatunku, żadne dwa gatunki nie mogą się mieszać.
Ale co się stanie, gdy będę pierwszą, która kiedykolwiek będzie miała partnera spoza swojego gatunku?
Wilkołaka. Nie byle jakiego wilkołaka – najpotężniejszego, aroganckiego, bezdusznego, zaborczego Króla Alfę, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi.
Alfę Caydena Golliasa.
Nazywam się Fay Sparks i to jest moja historia.
………………
Jeszcze raz dziękuję wam bardzo za niesamowite wsparcie, to dla mnie wiele znaczy!
















