Punkt widzenia Eden:
Jego oczy przytrzymały moje przez kilka sekund, po czym zerknął na moje rodzeństwo. Przez chwilę widziałam błysk zaskoczenia, zanim jego zimne spojrzenie znów przejęło kontrolę.
Jego kroki były pewne i niebezpieczne, gdy zbliżał się do moich braci. Wszyscy jego ludzie szli z nim w rytm, jakby ćwiczyli to wielokrotnie wcześniej.
– Znowu się spotykamy.
– Niestety – warknął Thane
















