– Ustalmy coś: w moim życiu jest tylko jedna kobieta i zawsze będzie tylko ona. Biorąc to pod uwagę, nie mogę spać z tobą w jednym łóżku – syknął z taką nienawiścią, że aż skrzywiłam się pod wpływem jej intensywności.
Zamrugałam, patrząc na niego z dołu; tego zdecydowanie się po nim nie spodziewałam. – Słucham?
Czy on naprawdę właśnie powiedział to, co myślę, że powiedział? Ledwo się znaliśmy, a już byliśmy małżeństwem. Dlaczego więc sądził, że muszę akceptować coś takiego?
Zmrużył na mnie oczy. – Nie będziemy spać razem w jednym łóżku.
– Nie żeby mi zależało na spaniu z tobą w jednym łóżku. Kłamstwa... dobra, kto to powiedział? Zignorowałam ten wewnętrzny głos i kontynuowałam swój wywód. – Ale dlaczego zgodziłeś się na to małżeństwo, skoro miałeś już kobietę w swoim życiu? – zażądałam odpowiedzi. Mógł oszczędzić nam obojgu tego okropnego układu, gdyby po prostu powstrzymał ten ślub i był z tą okropną kobietą.
Spojrzał gdzieś obok mnie, wpatrując się w dal. – Nie jestem ci winien wyjaśnień.
Co za dupek. Byliśmy teraz oficjalnie mężem i żoną, a on nie był mi winien wyjaśnień?
– Gdzie w takim razie mam spać? – zapytałam ostro.
Jego oczy omiotły moje ciało raz, zanim zacisnął szczękę i odwrócił wzrok. – Już zarządziłem, by do pokoju wstawiono drugie łóżko, powinno tu być przed nocą – poinformował mnie oschłym tonem.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, pukanie do drzwi przerwało naszą nieszczęśliwą rozmowę.
– Wejść – zawołał Austin, jego twarz wciąż była wykrzywiona w niezadowolonym grymasie.
– Panie – odezwała się pokojówka, jej policzki poczerwieniały, a wzrok miała wbity w podłogę. – Król prosi o obecność twoją i twojej żony w swoim gabinecie. Powiedział, że to pilne i musicie przyjść natychmiast.
Austin zerknął na mnie i nie czekając na żadne pytania z mojej strony, zaczął już wychodzić z pokoju. Musiałam pośpiesznie podążyć za nim, żeby się nie zgubić.
......................................................
– O co w tym wszystkim chodzi, matko? – zapytał Austin, przyglądając się przygotowaniom, które miały miejsce wokół niego.
– Twój ojciec i ja przeprowadziliśmy dyskusję i zdecydowaliśmy, że najlepiej będzie, jeśli wydamy przyjęcie powitalne na cześć Lucy, na którym przedstawimy ją jako twoją żonę.
Zarówno Austin, jak i ja zesztywnieliśmy na tę wiadomość. Nigdy nie przepadałam za przyjęciami, zawsze sprawiały, że czułam się wyjątkowo niekomfortowo. Nienawidziłam ściągać na siebie dziwnych spojrzeń ani słuchać plotek na swój temat, czego często doświadczałam w domu.
– Myślałem, że ustaliliśmy, że tego nie zrobimy – domagał się wyjaśnień Austin, a jego nastrój pogarszał się z każdą sekundą; nie sądziłam, że to w ogóle możliwe.
– To musiało się w końcu wydarzyć, Austinie, lepiej miejmy to z głowy dzisiaj. Poza tym Lucy zasługuje na właściwe powitanie.
– Lucy, zorganizowaliśmy już dla ciebie całą nową garderobę, kiedy wrócisz do pokoju, na łóżku będzie czekała na ciebie suknia, załóż ją dzisiaj wieczorem.
– Tak jest, Wasza Wysokość.
– Nie, skarbie, możesz mi mówić Lisa.
– A mi możesz mówić Jeremy – oznajmił król z ciepłym uśmiechem.
Odwzajemniłam uśmiech, wdzięczna, że choć raz jestem wśród kochającej rodziny, wyłączając oczywiście księcia.
........................................................
POV Austina:
Wataha będzie musiała być teraz bardziej ostrożna w zamku, skoro Lucy tu jest i nie ma pojęcia o wilkołakach. Czułem, jak moja nienawiść do niej znów rośnie; ciągle zakłócała życie wszystkich, a dopiero co tu przybyła.
– Wszyscy są – zameldował Alex.
– Dobrze – odpowiedziałem, odwracając się do wszystkich. – To spotkanie ma na celu omówienie przybycia księżniczki Lucy. Nie ma ona absolutnie żadnego pojęcia, że jesteśmy wilkołakami, ani nawet, że one w ogóle istnieją, dlatego nikomu nie wolno przebywać w jej pobliżu w wilczej formie. Od teraz wszyscy muszą poruszać się po zamku z ostrożnością, aby upewnić się, że nigdy się nie dowie – ogłosiłem, a w watasze podniosła się wrzawa.
– Dlaczego musimy to robić dla nowej osoby? – zapytał Anthony; zawsze sprzeciwiał się wszystkiemu, co mówiłem, więc nie było to dla mnie niczym nowym.
– Tak – zgodzili się inni.
– Słuchajcie, zapewniam was, że nikt nie jest tym bardziej zdenerwowany niż ja, ale nie możemy też zapominać, że ona jest jedynym powodem, dla którego nasze królestwo zostało ocalone. To nie tylko dla niej, ale dla bezpieczeństwa naszej watahy. Nie możemy pozwolić, by człowiek o nas wiedział – tłumaczyłem.
– Alfo, mamy problem – przerwał Alex.
– Co jest nie tak? – zapytałem czujnie; nigdy mi nie przerywał, chyba że była to poważna sprawa.
– Właśnie dostaliśmy wiadomość, że samotnik jest na wolności i zbliża się do zamku, w chwili gdy rozmawiamy.
– Dlaczego mam przeczucie, że kryje się za tym coś więcej? – zapytałem, badając jego napiętą postawę.
– Alfo – zaczął. – Myślę, że księżniczka Lucy jest w zamkowych ogrodach.
Moje oczy powędrowały w górę na jego słowa, mój wilk nagle stał się niespokojny. Czy to był strach, który wyczułem? Mój wilk nigdy w całym swoim życiu się niczego nie bał.
Co, do cholery, się działo?
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, przemieniłem się w wilka i popędziłem w stronę zamku.
Musiałem do niej dotrzeć.
TERAZ!
.................................................
POV Lucy:
Ogród pałacowy był piękny, znacznie bardziej niż ten w domu. Wdychałam zapach wspaniałych czerwonych róż przed sobą i westchnęłam. Było coś w przebywaniu wśród roślin, co zawsze pomagało mi poczuć spokój, i tym razem nie było wyjątku.
Moje myśli wbrew mojej woli powędrowały z powrotem do Austina; znowu zniknął z zamku. Czy mógł być z tą kobietą? Myśl o nim z nią sprawiła, że moje serce zabolało w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie czułam, co było absurdalne. Ledwo znałam księcia, dlaczego więc tak bardzo mnie to już dotykało? Dopiero co tu przybyłam, a za każdym razem, gdy nie wiedziałam, gdzie poszedł, martwiło mnie to i czasami łapałam się na tym, że mam nadzieję go dostrzec. Coś we mnie czuło się jak w domu, kiedykolwiek był w pobliżu.
Położyłam dłonie na piersi, tuż nad sercem i mocno nacisnęłam, mając nadzieję, że to jakoś pomoże na ból, który tam czułam.
Co było ze mną nie tak?
Głośne wycie dobiegło z lasu tuż za ogrodami, a ja cofnęłam się w szoku, opierając się o jedno z drzew.
Co to było?
Zaraz... czy właśnie usłyszałam warczenie?
Maya wybiegła na zewnątrz wraz z dwoma innymi facetami, których wcześniej nie widziałam; pędem minęli mnie i pobiegli do lasu, podczas gdy Maya została z tyłu.
– Co się stało? – zapytałam zaalarmowana.
– Och, to nic, czym powinnaś się martwić, skarbie – zapewniła mnie. – Moi bracia po prostu zawsze lubią, em, pobiegać w lesie każdego wieczora.
– Ale czy to bezpieczne? Właśnie słyszałam wycie... jakby wilka.
– Och. Jestem pewna, że się przesłyszałaś, Lucy, po tej stronie lasu nie ma żadnych wilków.
– Jesteś pewna?
Wiedziałam, co słyszałam.
– Tak, a teraz chodźmy do środka, żebyśmy mogli wcisnąć cię w sukienkę i wyszykować na dzisiejszy wieczór.
Przypomnienie o wieczorze wystarczyło, by odwrócić moją uwagę od tego, co przed chwilą usłyszałam, przynajmniej na razie.
....................................................................
Moje oczy badały suknię przede mną, a policzki nagle zapłonęły... chcieli, żebym to założyła? Materiał to był miękki czerwony aksamit z głębokim wycięciem na piersi i długim rozcięciem na dole. Suknia była niezwykle seksowna, a ja nigdy wcześniej nie nosiłam czegoś takiego.
Szybko się w nią wślizgnęłam; mój makijaż i fryzura były już zrobione przez jedną z pomocnic. Zszokowana przyjrzałam się swojemu odbiciu w lustrze. Kim byłam? Nigdy wcześniej nie wyglądałam tak pięknie i kusząco.
Z długim westchnieniem wyszłam z pokoju i skierowałam się korytarzem w dół.
Wyjrzałam zza ściany, by ocenić tłum, i natychmiast się cofnęłam. Cała sala była pełna, a ja nie znałam absolutnie nikogo poza rodziną królewską. Nienawidziłam przebywać w tłumie, zawsze jakoś udawało mi się zrobić z siebie pośmiewisko.
Po kilku sekundach w końcu przekonałam samą siebie, by wyjść z kryjówki i pokazać się wszystkim. Poczułam na sobie wiele spojrzeń i wymagało to każdej uncji mojej samokontroli, by nie uciec z powrotem do pokoju.
Nagle z tłumu rozległo się głośne warknięcie, a moje oczy rozszerzyły się, gdy zdałam sobie sprawę, od kogo pochodziło.
Austin.
















