Byłam w połowie tańca z Lucasem, gdy głośny ryk rozdarł całą atmosferę. Był tak potężny, że zagłuszył muzykę, do której wszyscy tańczyliśmy.
Każda osoba w sali zamarła w bezruchu. W rzeczywistości, niegdyś głośne pomieszczenie było teraz cichsze niż biblioteka. Bałam się spojrzeć w kierunku, z którego dochodził dźwięk; brzmiał zbyt podobnie do kogoś, kogo próbowałam unikać.
– Ach, Isabello... Chyb
















