Z perspektywy Thalii
Urocza dziewczynka, nie starsza niż dwanaście lat, pędzi do mnie korytarzem jak burza. Ma długie, kręcone włosy i niebieskie oczy. Myślałam, że powali mnie na podłogę, ale zatrzymuje się u moich stóp z rozbrajającym uśmiechem od ucha do ucha, prezentując aparat na zębach.
– Julie, co mówiłam o bieganiu po domu? – łagodnie karci ją Lady Izolda.
– Przepraszam, mamusiu.
















