Punkt widzenia Thalii
Valerius stał tam. Powinien był się już odwrócić i pójść do pracy, ale on wciąż we mnie wpatrywał. Przeszedł mnie dreszcz. Ten dreszcz nie miał nic wspólnego z chłodną pogodą, bo moje ciało wprost płonęło. Przyprawiał mnie o dreszcze i wywoływał motyle w moim brzuchu.
– Idź już – powiedziałam.
W końcu Alfa przytaknął z królewską gracją, obrócił się na pięcie i ruszy
















