Thalia POV
Pociągam nosem, starając się uspokoić oddech i otworzyć oczy, ale kiedy to robię, z oczu płyną mi łzy, więc z powrotem je zamykam. Valerius szepcze mi do ucha słowa pocieszenia.
W końcu na niego spoglądam, z łzami wciąż w oczach. – Och, kochanie – mruczy, zacałowując moje łzy, a następnie całuje mój nos.
– To nie twoja wina, Thalio.
– Wmawiałam to sobie, ale to prawda. Kaelen
















