Thalia POV
Piszczę. Moje serce na chwilę zamiera. Jakkolwiek by jednak nie było, łapie to coś za kark i wyciąga ramię przed siebie, by nie zadrapało go swoimi ostrymi pazurami. Wygrzebuję się z łóżka i podbiegam do niego.
– Nie, zostań tam, Thalio – obnaża zęby w niskim warkocie. Ignoruję jego rozkaz i staję obok niego. Stworzenie, które prawie go zaatakowało, to tygrys – właściwie młode, al
















