Perspektywa Thalii
Po raz pierwszy mój wzrok wędruje po siłowni. Patrzy na nas niewielki tłum. Ginny i Julie mają lekko otwarte usta, a Ryker wygląda na niesamowicie zadowolonego z siebie.
– Nie martw się, będę żył – stęka Zane.
– Wstawaj, nie dramatyzuj – rzuca ostro Ryker, lekko szturchając gammę czubkiem buta. Wszyscy chichoczą, a ja wypuszczam powietrze, oddychając z odrobiną ulgi.
















