Perspektywa Thalii
Przez kilka dni nie widziałam Valeriusa po tym, jak nagle zostawił mnie w jadalni. Bardzo za nim tęskniłam.
Wcześnie rano rozlega się pukanie do drzwi. Zakładam szlafrok i idę otworzyć. W drzwiach stoi Zane, ubrany tylko w krótkie spodenki.
– Dzień dobry? – pyta. Ziewam, wciąż trochę zmęczona po późnym pójściu spać zeszłej nocy.
– Dzień dobry, Zane.
– Jesteś goto
















