Nagle zrobiło się cicho. Wszyscy trochę wiedzieli, że między Theą a Jake'iem coś się dzieje, ale nikt nie znał całej prawdy.
Postawa Thei mówiła teraz głośniej niż słowa.
Wtedy ktoś w tłumie nie mógł się powstrzymać od parsknięcia, co sprawiło, że i tak dziwna atmosfera stała się jeszcze dziwniejsza.
Thea chciała zobaczyć, kto to był. Odwracając głowę, zauważyła Nicolasa relaksującego się na kanapie niedaleko.
Kilka razy zamrugała, przypominając sobie scenę, na którą natknęła się w toalecie.
Na twarzy Jake'a malowała się mieszanka emocji, usiłował zachować spokój. "Theo," zaczął, jego głos nagle zrobił się delikatny. "Co do tamtego dnia. Przysięgam, mogę to wytłumaczyć. Właściwie to ja…"
Ale zanim zdążył to wszystko wykrztusić, kelnerka trzymająca obok niego tort upuściła talerz. Brzdęk! Uderzył o podłogę, a ona rzuciła się na niego jak przestraszony królik, próbując posprzątać bałagan, z oczami czerwonymi nawet za maską.
Spojrzenie Jake'a szybko przemknęło po scenie, a potem zamarło. Napięcie w nim narastało, gdy wyciągnął rękę, by chwycić dłoń kelnerki, tylko po to, by szybko ją puścić.
Thea, lekko unosząc brew i krzyżując ramiona, spojrzała w bok. "Wygląda na to, że pan Hendrix jest teraz trochę zajęty swoimi sprawami. Może zostawmy tę rozmowę na później, kiedy już wszystko sobie poukłada?"
Madelyn, której zaczęły napływać łzy do oczu, spuściła wzrok. "Przepraszam cię, Jake. Nie chciałam się tak wtrącać. Po prostu bardzo się o ciebie martwię. Chciałam osobiście przeprosić pannę Rowland. Naprawdę nie chcę być powodem waszego rozstania."
Jake był zrozpaczony. "Madelyn, nie musisz tego robić."
Na twarzy Ivy malowała się mieszanka kolorów, gdy piorunowała Madelyn wzrokiem, a jej oczy były wypełnione nienawiścią i obrzydzeniem.
Pomimo porywczego temperamentu Thei, Thea nadal była jej córką. Sojusz z rodziną Hendrixów był zbyt dobry, by go przepuścić, i byłoby naprawdę niefortunne, gdyby Madelyn to zepsuła.
Nie mogąc dłużej znieść obnoszenia się Jake'a i Madelyn ze swoim związkiem, Thea odwróciła się, by odejść, tylko po to, by ktoś nagle chwycił ją za nadgarstek.
Madelyn odezwała się z nutą przeprosin w głosie. "Panno Rowland, przysięgam, że nie przyszłam, żeby sprawiać kłopoty. Masz wszystko – wygląd, wspaniałą rodzinę. Rozumiem to. Nie jestem w tej samej lidze. Zepsułam i jestem gotowa to naprawić, nawet jeśli oznacza to klęczenie. Czy mogłabyś wybaczyć Jake'owi?"
Oczy Jake'a były widocznie mokre. "Madelyn, nie musisz się tak poniżać. Wstań!"
Ale Madelyn była uparta, udając słabość, jednocześnie mocno ściskając nadgarstek Thei.
Thea nie mogła powstrzymać lekkiego uśmieszku. "Kto mówił o rozdzielaniu was dwoje? Uspokój się z tym dramatem. Puść."
Thea nie naciskała. Po prostu próbowała cofnąć rękę.
Ale wtedy Madelyn nagle krzyknęła, jakby straciła równowagę, i potknęła się o róg stołu. Każdemu, kto na to patrzył, wydawało się, że Thea ją popchnęła.
Piramida szampana na stole zaczęła się trząść, a potem wszystko runęło na Madelyn.
Thea dostrzegła szybki błysk zadowolenia w oczach Madelyn. Nie tracąc ani chwili, weszła i pociągnęła Madelyn do siebie.
Tym razem Madelyn zdołała uniknąć piramidy szampana, ale w rzeczywistości upadła naprawdę. Kiedy miała już urządzić wielką scenę, zauważyła, że tłum jest całkowicie oszołomiony.
Piramida szampana runęła na podłogę, mocząc drogi garnitur Nicolasa.
Na chwilę zapadła cisza, a potem Ivy, z szeroko otwartymi oczami, zawołała: "Na co czekacie? Sprawdźcie, czy wszystko w porządku z panem Hendrixem!"
Następnie pomknęła na swoich wysokich obcasach, posyłając Madelyn ostre spojrzenie, gdy ją mijała. W pokoju panowało napięcie i wszyscy byli nerwowi.
Madelyn zbladła, wyglądając na całkowicie przerażoną i zdezorientowaną. Spojrzała z powrotem na Theę, z łzami w oczach, ale zanim zdążyła coś powiedzieć, Thea ją uprzedziła.
"Panno Terell, dlaczego zawsze robisz bałagan? Gdybym nie zareagowała tak szybko, mogłabyś sama ucierpieć w tym bałaganie. A skoro pan Hendrix jest dziś gwiazdą wieczoru, wyobrażasz sobie, co by było, gdyby mu się coś stało?" powiedziała.
Madelyn walczyła ze sobą, łzy spływały jej po twarzy. Jake cicho stanął przed nią, osłaniając ją przed spojrzeniem Thei, wyraźnie poirytowany.
"Madelyn jest pierwszy raz na czymś takim. Nie odnajduje się w tej sytuacji, a ty, zamiast sprawić, by poczuła się mile widziana, tylko dokładasz jej zmartwień. Theo, jeśli masz coś do mnie, to załatw to ze mną. Nie utrudniaj Madelyn," powiedział Jake.
"Gdyby naprawdę chciała namieszać, panna Rowland już dawno by ją wyrzuciła za drzwi," rozległ się spokojny, głęboki głos.
Nicolas otrząsnął ręcznik, który zaoferował mu kelner, i posłał Jake'owi lodowate spojrzenie.
"Przychodzicie jako goście, a potem obrzucacie gospodarza błotem, bo wasz przyjaciel nie radzi sobie w tej sytuacji? Czy tego nauczył cię twój ojciec? To naprawdę niski poziom," skarcił Nicolas.
Ostatnie słowa uderzyły Jake'a jak policzek. Wszyscy wokół byli tak zestresowani intensywnością Nicolasa, że trudno było oddychać.
Nicolas znany był z przestrzegania zasad tak, jakby od tego zależało jego życie, był niezwykle surowy. Jego irytacja haniebnym zachowaniem Jake'a doprowadziła do publicznego upomnienia Jake'a.
Ivy, próbując rozładować napięcie, uśmiechnęła się i powiedziała: "Panie Hendrix, garderoba jest już dla pana przygotowana. Może pan iść się przebrać?"
"Brzmi dobrze," zgodził się Nicolas, a następnie spojrzał na Theę, która nadal była pochłonięta rozgrywającą się sceną. "Panno Rowland, po pani," powiedział, z lekkim uśmiechem.
Thea była zaskoczona, rozmyślając: "Chce, żebym pokazała mu drogę?" Niezręcznie ruszyła naprzód, grzecznie gestykulując, by Nicolas podążał za nią.
Gdy prowadziła go do garderoby, Thea zamierzała zamknąć za sobą drzwi i odejść. Ale wtedy Nicolas niespodziewanie ją zawołał. "Panno Rowland, czy możemy porozmawiać przez chwilę?"
Ręka Thei zadrżała lekko, gdy się odwróciła. Lekko kiwnęła głową, cofnęła się do pokoju i cicho zamknęła drzwi, czując się jak dziecko, które ma zaraz dostać kazanie od nauczyciela.
"Panie Hendrix, bardzo przepraszam za to, że natknęłam się na tę sytuację w toalecie. I proszę się nie martwić, moje usta są zapieczętowane," powiedziała.
Nicolas spojrzał na nią, jego głębokie oczy przemknęły przez burzę emocji, których nie potrafiła odczytać, a jego usta lekko drgnęły. "Panie Hendrix? Co się stało z tą formalnością?" zapytał.
Zaskoczona Thea podniosła wzrok i odpowiedziała, trochę niepewnie: "Cóż, trochę się nad tym zastanawiałam. I nie sądzę, że Jake i ja pasujemy do siebie. Więc odwołanie ślubu wydaje się najlepszym rozwiązaniem dla nas obojga."
"Osiem lat," powiedział Nicolas, siadając na krześle, w cieniu rzucanym przez jego długie, ciemne rzęsy. W jego głosie pobrzmiewała nutka przekory, a może to tylko był żartobliwy ton.
"Myślisz, że tak łatwo jest po prostu porzucić ośmioletni związek? Poza tym wiesz, że małżeństwo między Rowlandami a Hendrixami nie jest czymś, od czego można po prostu odejść," powiedział, w połowie przypominając, w połowie ostrzegając ją.
Thea miała już coś powiedzieć, kiedy zauważyła ciemnoczerwony ślad na nadgarstku Nicolasa.
"Panie Hendrix, czy pan jest ranny?" zapytała, szybko sięgając po pobliską apteczkę.
Następnie przykucnęła, ujmując dłoń Nicolasa z zatroskaną miną, odsłaniając bliznę na jego ramieniu, gdy podwinęła mu rękaw. Nie była zbyt głęboka, ale jednak zauważalna. Sprawnie zaczęła opatrywać jego ranę.
Nicolas spojrzał na nią, jego oczy były przygaszone i wydawały się pozbawione jakichkolwiek emocji. "Wiesz, jak to się robi?" zapytał.
"Tak, musiałam nauczyć się kilku zasad pierwszej pomocy, mieszkając sama za granicą. Inaczej nie da się przeżyć," odpowiedziała.
Jego dłonie były wyraźnie blade i zadbane, a kostki dobrze zarysowane. Niewielkie wybrzuszenie żył na jego ramionach dodawało nieoczekiwanego uroku.
Thea na chwilę rozproszyła się jego wyglądem, gdy opatrywała jego ranę. Dopiero gdy ich dłonie przypadkowo się dotknęły, wróciła do rzeczywistości.
"Och, przepraszam!" wykrztusiła, a jej policzki zapłonęły, gdy zaczęła się wycofywać. Ale zanim zdążyła, Nicolas złapał ją za nadgarstek, przytrzymując ją w miejscu.
















