Thea nie miała nawet siły, żeby wyśmiewać szaleństwa Jake'a. Kiedy tylko usłyszała, że chce ją zaprowadzić do Stefana, nogi się pod nią ugięły.
Zanim zdążyła wykrztusić z siebie słowa: "Czy ty oszalałeś?", Jake chwycił ją za rękę i pociągnął do przodu.
Thea rozpaczliwie się wyrywała, a jej nadgarstek robił się czerwony od jego uścisku, ale Jake nie dawał żadnych oznak, że ją puści.
U drzwi Jake
















