W świetle padającym zza jego pleców stał Nicolas, emanując chłodnym opanowaniem.
Jego oczy były obojętne, pozbawione jakichkolwiek emocji, gdy przeskanował wzrokiem Jepsona, zatrzymując go na dłużej na Thei.
Jepson, tryskający dobrym humorem, odezwał się: "Nicolas, czego potrzebujesz? Przyszedłeś porozmawiać z tatą o jachcie? Nie martw się. Już znalazłem prowodyra i zamierzam go zaprowadzić do tat
















