Thea podniosła wzrok na Nicolasa, jej głos był spokojny. "Panie Hendrix, chcę zakończyć moje zaręczyny z Jake'iem. Od teraz nie chcę mieć z nim nic wspólnego."
Nicolas uniósł brew, na moment zaskoczony. "Jesteś tego pewna?"
Thea zacisnęła dłonie na kolanach. "Tak. Mam nadzieję, że rozumie pan moje działania. Nikt nie chce być zdradzany. Nie zamierzałam zawstydzić rodziny Hendrix."
Nicolas nie odpowiedział, tylko dodał, zachowując spokojny ton: "Daj sobie kilka dni na przemyślenie. Nie podejmuj pochopnej decyzji, której będziesz żałować."
Thea źle zinterpretowała jego słowa, myśląc, że jej grozi, a jej twarz jeszcze bardziej zbladła. "Panie Hendrix, ja—"
"Pomogłem ci dzisiaj, ale to wiąże się z warunkami," przerwał Nicolas, lekko przesuwając się na siedzeniu, jego obecność była zimna i odległa jak kamień.
"Wiem, że nie chcesz zostać w Avon Ventures, ale potrzebuję, żebyś dokończyła projekt Warren Group, nad którym pracujesz," powiedział Nicolas. "Jesteś wartościowym pracownikiem, a ja interweniowałem dzisiaj, bo to było właściwe."
Thea poczuła, jak jej niepokój trochę ustępuje i ofiarowała Nicolasowi szczery uśmiech. "Dziękuję, panie Hendrix."
Avon Ventures było kluczową spółką zależną Hendrix Group. Thea dołączyła do firmy razem z Jake'iem.
Jake nienawidził być ograniczanym przez zasady firmy, ale jego rodzina naciskała, żeby został, więc Thea kończyła na wykonywaniu większości jego pracy.
Obsługiwała nawet kilka projektów wartych miliony dolarów w jego imieniu, bez uznania.
Rodzina Rowlandów nie protestowała, po części dlatego, że zakładali, że w końcu wyjdzie za mąż za członka rodziny Hendrix, a po części dlatego, że jej wysiłki w Avon Ventures przynosiły korzyści także rodzinie Rowlandów.
Teraz, gdy Thea to rozważała, zdała sobie sprawę, że spędziła lata pracując dla zysku innych. Jaka była głupia.
Po przybyciu, Thea szybko zniknęła w nocy.
Darwin wrócił z rozmowy telefonicznej, wyglądając na zirytowanego. "Panie Hendrix, nie są zadowoleni z pana nagłego powrotu bez uprzedzenia."
Wyraz twarzy Nicolasa pozostał zimny jak lód. "Czy dyrektorzy w zagranicznym biurze są całkowicie bezużyteczni?"
Darwin zawahał się, zanim wymamrotał: "Oczywiście nie pochwalasz zachowania Jake'a, więc dlaczego powiedziałeś pannie Rowland, żeby ponownie rozważyła zerwanie zaręczyn?"
Oczy Nicolasa zwęziły się. "Wystarczy tych rozmów."
*****
Następnego dnia, plotki podążały za Theą, gdy tylko weszła do Avon Ventures.
"Słyszałaś? Panna Rowland wczoraj odwaliła na rodzinnym przyjęciu. Wynajęła jakiś zbirów, którzy prawie zgwałcili pannę Terell," szepnął jeden z pracowników.
"To już za daleko," odpowiedział drugi.
"No cóż, Madelyn nie powinna być tą drugą kobietą," dodał ktoś.
"Nie można tak naprawdę tego powiedzieć. Panna Rowland i pan Hendrix nie byli małżeństwem. Słyszałem, że chciał z nią zerwać już jakiś czas temu. On i panna Terell są naprawdę zakochani, ale panna Rowland nie chce odpuścić. Zazdrość może sprawić, że ludzie robią szalone rzeczy," wtrącił się ktoś inny.
"Ona po prostu rządzi się, bo ma pieniądze i koneksje. Nigdy nie lubiłam jej aroganckiej postawy. Gdybym była panem Hendrixem, też wybrałabym pannę Terell," zadrwiła kobieta.
Thea słyszała te ostre komentarze, ale zachowała neutralny wyraz twarzy, kierując się do sali konferencyjnej.
Jednak ktoś zatrzymał ją z wymuszonym uśmiechem. "Panno Rowland, wszystkie sale konferencyjne są dzisiaj zajęte. Czy miała pani spotkanie?"
"Tak mam." Thea sprawdziła godzinę. "Warren Group przyjeżdża dzisiaj, żeby przejrzeć nasze produkty. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, po południu podpiszemy umowę."
Jej koleżanka zawahała się. "Cóż, pan Hendrix już zabrał pannę Terell, żeby się tym zajęła. Powiedział, że pani dzisiaj nie przyjdzie, więc przyprowadził ją."
W umyśle Thei zrobiło się pusto, a jej twarz stała się napięta. Pobiegła w kierunku sali konferencyjnej, ale było już za późno.
Madelyn już oprowadzała przedstawicieli Warren Group po obszarze produktów. Ponieważ było to duże zamówienie, które mogło zostać podkreślone w profilu firmy, cały proces był nagrywany i fotografowany.
Jake stał w pobliżu, promieniejąc dumą, gdy wpatrywał się w Madelyn, jakby mówił: "Spójrzcie, jaka niesamowita jest moja dziewczyna."
Ich oczy spotykały się często, pełne słodyczy. Po dramacie z poprzedniej nocy wydawali się jeszcze bardziej odważni.
Jednak wszystkie opisy produktów, które prezentowała Madelyn, zostały starannie przygotowane przez Theę w ciągu kilku nocy. Jake nie miał dla niej ani krzty współczucia.
Ludzie wokół nich patrzyli na Theę z drwiną lub litością.
Wintean z Warren Group oglądał eksponowane produkty, szybko rozmawiając z osobą obok.
Ta osoba zwróciła się do Madelyn i zapytała: "Panno Terell, czy mogłaby pani powtórzyć to w języku winteańskim?"
Uśmiech Madelyn natychmiast zniknął, a jej twarz zbladła z paniki. Bezradnie spojrzała na Jake'a, jej niepokój był wyraźny.
Nie mówiła po winteańsku i dostała to stanowisko tylko dzięki koneksjom Jake'a.
Jake nie spodziewał się takiej sytuacji, ale próbował ją uspokoić cichym gestem.
Klient wyczuł napięcie i zmarszczył brwi. "Czy pani żartuje? Pani nawet nie potrafi prowadzić podstawowej komunikacji po winteańsku, co?"
Madelyn wyglądała, jakby miała się rozpłakać, wyraźnie przytłoczona.
Jake rozejrzał się po sali, aż jego oczy spoczęły na Thei, która obserwowała całe to zajście. Jego wyraz twarzy pociemniał, gdy podszedł do niej. "Thea, zamierzasz tam stać i patrzeć, jak Madelyn się męczy?" Jego ton był ostry.
Zanim Thea zdążyła odpowiedzieć, Jake lekko ją popchnął do przodu, mówiąc cichym, groźnym głosem: "Reputacja firmy jest zagrożona. Nie bądź małostkowa. Pomóż Madelyn, żebyśmy mogli podpisać tę umowę."
Thea prawie wybuchnęła niedowierzającym śmiechem. Stała mocno, ze skrzyżowanymi rękami i spojrzała na Jake'a chłodnym wzrokiem.
"Kiedy oddałeś mój projekt Madelyn, czy powiedziałeś jej, żeby nie utrudniała mi życia?" Powiedziała wystarczająco głośno, żeby wszyscy wokół usłyszeli.
Krucha postawa Madelyn zadrżała, gdy ugryzła się w wargę, powstrzymując łzy.
Cichym, płaczliwym głosem próbowała zrzucić winę na Theę. "To nie tak. Moje nazwisko też jest na projekcie. Pracowałam do późna nad kilkoma propozycjami i wszyscy o tym wiedzą. Pan Hendrix po prostu chciał dać mi więcej doświadczenia, więc poprosił mnie o zajęcie się dzisiejszym przyjęciem.
"To wszystko moja wina. Jesteś jedyną osobą w zespole, która zna język winteański, a teraz się skompromitowałam. Panno Rowland, pewnie zapomniałaś wspomnieć, że klienci są z Wintei. To musi być to."
Zanim rozpoczął się projekt, Jake rzeczywiście nalegał, żeby dodać kilka nazwisk do zespołu, w tym Madelyn.
Thea nie podobało się widzieć tam nazwiska Madelyn, ale była zbyt zajęta, żeby się tym wtedy przejmować.
Widziała tak zwane propozycje Madelyn - były bezwartościowe, pozbawione jakiejkolwiek treści.
Thea była więcej niż tolerancyjna, nie wytykając Madelyn, że nic nie wnosi, ale nadal przyjmuje swoją część premii. Nigdy nie spodziewała się, że odwrócą sytuację w ten sposób.
Gdy łzy Madelyn spływały, przedstawiało to Theę jako złoczyńcę, który znęcał się i przepracowywał nowicjusza.
Klatka piersiowa Thei unosiła się i opadała, gdy próbowała powstrzymać złość, ale nie spieszyła się z obroną. Zamiast tego spojrzała prosto na Jake'a, jej oczy były zimne. "Panie Hendrix, jakie jest pana zdanie na ten temat?"
Inni mogli nie znać prawdy, ale on z pewnością ją znał.
















