logo

beletrystyka

Rzucam narzeczonego dla jego wujka

Rzucam narzeczonego dla jego wujka

Autor: Anna Lewandowski

Chapter 4 Being Set Up
Autor: Anna Lewandowski
23 kwi 2025
Tea tylko spojrzała na Nicolasa, zauważając, że jego oczy wydawały się nieobecne. "Ty—" Nicolas próbował powiedzieć, ale przerwało mu pukanie do drzwi. Następnie rozległ się głos Madelyn, brzmiący na sfrustrowany. "Wujku Nicolasie, wszystko w porządku? Źle postąpiłam wcześniej i chcę cię przeprosić osobiście." Może to była tylko wyobraźnia Tei, ale wydawało się, że Nicolas wściekł się jeszcze bardziej, gdy usłyszał "Wujku Nicolasie". Jego oczy zrobiły się lodowate. "Panie Hendrix, proszę tu poczekać. Ja się tym zajmę," powiedziała Tea, wykorzystując okazję, by wstać. Otwierając drzwi, zobaczyła Madelyn, która wyglądała na zapłakaną, ale starała się zachować dzielną twarz. Tea nie mogła powstrzymać uśmieszku. "Jeszcze cię stać na tupet, co? Zastanawiam się, jak masz odwagę wkręcać się w rodzinę Hendrixów. Czy nie czujesz się dziwnie, nazywając pana Hendrixa 'Wujkiem Nicolasem'?" Madelyn ugryzła dolną wargę, wyglądając wyzywająco, a jednak jakoś niewinnie. "Rozumiem, myślisz o mnie źle ze względu na to, skąd pochodzę. Ale czy nie powinniśmy być wszyscy równi? Nie ma lepszych i gorszych ludzi, prawda?" Tea zaśmiała się na to, odsuwając się, aby ją wpuścić. "Chcesz się założyć, że ochrona cię wyrzuci za drzwi? Wejdź, jeśli masz szczęście." Z tym Tea odwróciła się i odeszła. Madelyn zacisnęła zęby i ruszyła za nią, po czym złapała Teę za nadgarstek. Miękkiego, wrażliwego spojrzenia, które zwykle okazywała innym, już nie było, zastąpiła je stalowa determinacja w słabym świetle korytarza. "Bardzo się zmieniłaś, odkąd skończyłaś szesnaście lat. Cały ten bałagan naprawdę cię dotknął, co?" rzuciła Madelyn, patrząc Tei prosto w oczy. "Musimy porozmawiać. Tylko we dwie." Tea, zaskoczona, poczuła przebłysk zdziwienia, zastanawiając się, skąd Madelyn wie o tamtym incydencie. Mimo wątpliwości zgodziła się: "Okej, chodź za mną." Zaprowadziła Madelyn do swojego pokoju, zawierając w milczeniu umowę na tę prywatną rozmowę. Gdy tylko znalazły się w środku, Madelyn przeszła od razu do sedna. "Jeśli chcesz, żeby twoje sekrety były bezpieczne, musisz zostawić Jake'a. On ma obsesję na twoim punkcie od wieków. Nie widzisz tego?" Tea, jak zawsze uosobienie beztroskiej gracji, usiadła i stanęła twarzą w twarz z Madelyn. "Skoro już wykładamy karty na stół, wyjaśnię coś. Zrywam zaręczyny z Jake'iem. Ale to moja decyzja. Już go nie chcę. Jeśli tak bardzo chcesz zbierać resztki, proszę bardzo. Tylko przestań się skradać." Twarz Madelyn wykrzywiła się mieszaniną złości i zazdrości, co wyraźnie pokazywało, że trafiła w czuły punkt. Nagle dziwny zapach rozniósł się w powietrzu. Tea ledwo zdążyła pomyśleć, że coś jest nie tak, zanim było już za późno. Niebo zaczęło swój szalony taniec, a Madelyn zmieniła się w ciemną, złowieszczą plamę. Tea próbowała wstać i uciec, ale jej ciało było słabe i po prostu upadła, tracąc przytomność. Chwilę zajęło jej odzyskanie świadomości, zanim Tea została brutalnie zaciągnięta z łóżka na podłogę. Upadek był bolesny. Usłyszała pełen udręki krzyk kobiety i niski warkot gniewu Jake'a. "Nie sądziłem, że zniżysz się do czegoś takiego! Jesteś też kobietą. Twoje metody są zbyt okrutne." Tea nadal słaba, opierała się na czworakach. Usiadła, wsparta na podłodze, wyglądając na skruszoną. Spojrzała w oczy Jake'a, które były zimne i wypełnione intensywną odrazą. "Co się dzieje?" W głowie jej się kręciło, a serce nagle zaczęło walić, gdy ogarnęła wzrokiem chaotyczną scenę. Jake wyciągnął rękę i mocno chwycił ją za podbródek, jego ton był oburzony i lodowaty. "Co się dzieje? Czyżbyś nie zaplanowała tego wszystkiego? Gdybym nie zjawił się na czas, Madelyn zostałaby zgwałcona przez zbirów, których zorganizowałaś. "Wiedziałem, że coś knujesz, kiedy zawaliła się wieża z szampana, ale nie spodziewałem się, że sięgniesz tak nisko!" Wykrzyknienie Jake'a całkowicie uświadomiło Tei, co się dzieje. Zauważyła Madelyn, całą potarganą i zapłakaną, wyglądającą, jakby przeszła przez mękę. W tej chwili Tea nie zamierzała tracić czasu na domysły, czy Madelyn udaje. Jej umysł pędził z szoku, że została wrobiona. Zbierając wszystkie siły, odepchnęła rękę Jake'a i przygotowała się do obrony. "Postradałeś zmysły? Dlaczego w ogóle myślisz, że to zrobiłam? Właśnie się obudziłam i też jestem ofiarą." Jake prychnął sarkastycznie i przedrzeźniał ją: "Nie wiesz, dlaczego zemdlałaś? Czyżby nie był to tylko sprytny manewr, żeby nas zmylić? Jesteśmy w twoim pokoju. Kto inny mógłby za tym stać, jak nie ty?" Madelyn wzięła Jake'a za rękę, jej oczy pełne łez, które starała się powstrzymać. "Jake, nie wyciągajmy pochopnych wniosków. To nie musi być wina panny Rowland. Została znokautowana w tym samym czasie co ja. Chyba po prostu miałam pecha i stałam się magnesem na tych zbirów." Jake z każdą sekundą był coraz bardziej wściekły. "Tea, jak możesz być tak zła?" Jego słowa uderzyły w Teę z mocą, utrudniając jej oddychanie. Nigdy nie wyobrażała sobie dnia, w którym nazwie ją "złą". Był czas, kiedy chronił ją przed jakąkolwiek krytyką lub wrogością, bez względu na wszystko. Ale teraz wszystko kręciło się wokół innej kobiety, zamieniając się w najgłębsze cięcie, jakie kiedykolwiek poczuła. Tea spojrzała na Jake'a chłodnym, obojętnym spojrzeniem, czując, jakby był zupełnie obcym człowiekiem. "Po co miałabym w ogóle grać z tobą w gry? Czy warto rujnować moją przyszłość dla mężczyzny, który mnie już nie obchodzi?" Być może to klarowność w oczach Tei zmyliła Jake'a, sprawiając, że pomyślał, że nie tylko atakuje. Jego panika zaczęła się nasilać, dopóki drżąca ręka Madelyn nie znalazła jego nadgarstka, przywracając go do rzeczywistości. Madelyn była wszystkim, co mu zostało. Para chłodnych, głębokich oczu obserwowała chaos rozgrywający się w pokoju. Nicolas stał cicho w korytarzu, nie chcąc się wtrącać, ale nie mógł oderwać wzroku od bezradnej, smutnej postaci Tei w środku. Obok niego Darwin odezwał się stłumionym tonem: "Panie Hendrix, czy mam wejść i pomóc? To ona…" Zanim zdążył skończyć, Nicolas lekko poruszył wargami, z nutą uśmieszku, i zapytał: "Nie masz nic lepszego do roboty?" Darwinowi natychmiast zabrakło słów. Okrzyk szoku rozległ się z progu. "Boże, co się tutaj dzieje?" Emmalie wpadła do środka, jej suknia ciągnęła się za nią, z gromadą ludzi za nią. Ivy była tak zaskoczona bałaganem przed nią, że prawie zamarła na miejscu. Bracia Tei, Max Rowland i Duncan Rowland, wpadli do środka, aby rozprawić się z chaosem. "Tea, wszystko w porządku?" Emmalie wyglądała na bardzo zmartwioną, jej oczy były czerwone. Tea po prostu skrzywiła się i odsunęła się od pocieszającej ręki. Emmalie, starając się nie pokazywać, jak bardzo jest zraniona, ugryzła się w wargę i powiedziała: "Dlaczego wszyscy zakładają, że Tea za tym stoi? Macie jakieś dowody?" Jake zwolnił, przypominając sobie, i odwrócił się, żeby rozkazać: "Przyprowadźcie tych zbirów." Kilka minut później kilku mężczyzn ze spuchniętymi nosami weszło do pokoju, wszyscy związani.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Chapter 4 Being Set Up – Rzucam narzeczonego dla jego wujka | Czytaj powieści online na beletrystyka