Pierwszy Rozdział
Aria
To jest kurwa piękne! Kręcę się w kółko na środku apartamentu, który Ethan dla nas zarezerwował. Luksusowy dywan, aksamitne zasłony, lśniące żyrandole – wszystko jak z żurnala.
Doroczny świąteczny rejs wycieczkowy, organizowany przez moją szkołę, Akademię Crescent Wolves, to wszystko, o czym kiedykolwiek marzyłam, ale nigdy nie sądziłam, że tego doświadczę.
Ja, Aria Whitlock, stoję tutaj na pieprzonym statku wycieczkowym? Niemożliwe. Jestem osiemnastoletnią, nic nieznaczącą omegą, ledwo wiążącą koniec z końcem w świecie, który ma mnie gdzieś. Ale dziś wieczorem? Dziś wieczorem nie jestem nikim.
Nie. Dziś wieczorem jestem partnerką Alfy Ethana. Mojego Ethana, przyszłego Alfy z Watahy Pełni Księżyca, mojego osobistego rycerza w lśniącej zbroi.
Bogini Księżyca w końcu przestała mnie ignorować.
"Aria, rusz dupę! Zaraz spóźnimy się na przyjęcie powitalne." Głos Mii wyrywa mnie z zamyślenia. Wpada, a jej dzikie, kasztanowe loki podskakują, wygląda jak ognista burza w swojej szmaragdowozielonej sukience. Zaraz za nią jest Lily, jej całkowite przeciwieństwo, z miękkimi, blond włosami i nieśmiałym uśmiechem, w prostej, niebieskiej sukni.
To moje najlepsze przyjaciółki… jedyne w całej cholernej watasze, które traktują mnie jak pieprzoną osobę, a nie jak śmiecia.
"Wow," niebieskie oczy Lily rozszerzają się, gdy przygląda się apartamentowi. "Twój i Alfy Ethana pokój jest o wiele ładniejszy niż nasz."
"To dlatego, że Ethan chciał, żebym doświadczyła tego, co najlepsze," piszczę, praktycznie podskakując na palcach.
Mia dramatycznie krztusi się. "Ugh, brzmisz jak w jakiejś żenującej komedii romantycznej. Przestań, bo zwymiotuję."
"Zamknij się, Mia," odpowiadam, uśmiechając się.
Ona opada na łóżko, jakby było jej własnością. "Słuchaj, mówię tylko, że Alfa Ethan lepiej niech się postara dziś wieczorem. Czekałaś wiecznie, aż przestanie cię ukrywać. Jeśli zrobi coś głupiego, skopię jego aspirującą do Alfy twarz."
"Mia!" Lily wzdycha, wyglądając na zszokowaną. "Bądź miła! To ważny wieczór dla Arii."
"Jestem miła," wzrusza ramionami Mia. "Po prostu stwierdzam fakty. Alfa Ethan ociąga się od miesięcy. I nie wiem, na ile mogę mu zaufać."
"Przestań," wzdycham, starając się utrzymać spokojny głos. "Obiecał mi, okej? Powiedział, że dziś wieczorem powie wszystkim. W końcu się stanie."
Mia unosi brew, jakby chciała się kłócić, ale Lily łapie ją za ramię. "Daj spokój, Mia. Niech Aria cieszy się swoim wieczorem."
Mia przewraca oczami, ale milczy. Odwracam się z powrotem do lustra, poprawiając moje długie, czarne włosy i poprawiając moją kwiecistą sukienkę. To nic specjalnego - po prostu najładniejsza rzecz, jaką mam. Ethan wie, że nie obchodzą mnie krzykliwe ubrania, a poza tym, już zapłacił za mnie i moje przyjaciółki, żebyśmy mogły popłynąć w tym rejsie. To więcej niż wystarczająco.
—---
Sala balowa jest jak wyjęta z filmu. Świąteczne lampki błyszczą z każdej strony. W powietrzu unosi się zapach cynamonowych choinek. I wszyscy są ubrani, żeby zabić.
I mam na myśli wszystkich. To elitarne dzieciaki ze wszystkich najlepszych akademii wilkołaków. Przyszli Alfowie i Betowie, ich idealnie ubrani i ich irytująco idealne życia.
Ja, Mia i Lily? Nie pasujemy tutaj.
"Może powinnyśmy były zostać w apartamencie," szepcze Lily, a jej szeroko otwarte oczy wędrują po sali.
"Nie," mówi stanowczo Mia. "Jesteśmy tutaj, więc bierzemy to na własność. Trzymajcie się prosto, panie. Nie pozwólcie, żeby te nadęte dupki sprawiły, że poczujecie się małe."
Lily kiwa niepewnie głową. I ja próbuję zrobić to samo. Ale szepty, spojrzenia i osądzające spojrzenia… to wszystko jest cholernie za dużo.
"Idę poszukać Ethana," rzucam szybko. "Wy weźcie drinki. Dogonię was później."
"Powodzenia," mówi Lily, a jej delikatny uśmiech sprawia, że czuję się trochę odważniej.
"Dasz radę, przyszła Luno," dodaje Mia z uśmieszkiem, ale widzę, że ma to na myśli.
Przyszła Luna. Te słowa sprawiają, że moje serce podskakuje.
Wędruję po przyjęciu, szukając Ethana w tłumie. Mój wilk nerwowo się porusza, a tył mojej głowy swędzi, jakby coś było nie tak. Próbuję to zignorować. Ethan gdzieś tu jest, pewnie na mnie czeka.
Kilka minut później zauważam jego kolegów z drużyny hokejowej, którzy relaksują się w rogu i śmieją się z czegoś… Ulga zalewa mnie, gdy się zbliżam.
"Hej, chłopaki. Widzieliście Ethana?" Wykrzesam z siebie niezręczny uśmiech.
Śmiech ustaje. Sposób, w jaki na mnie patrzą… Jakbym była jakimś cholernym śmieciem pod ich butami. To sprawia, że moja skóra cierpnie.
"Może sprawdź tam?" Jeden z nich wskazuje na ciemny kąt sali.
Pozostali chichoczą. Wszyscy oprócz jednego.
Alfa Lucas z watahy Shadow Pang.
Opiera się o ścianę, z założonymi rękami. Jego intensywne, szare oczy wpatrują się we mnie z nieodgadnionym wyrazem. Lucas Russo, kapitan drużyny hokejowej. Notoryczny playboy i wróg numer jeden Ethana. Nie śmieje się ani nie uśmiecha… po prostu patrzy na mnie, jakby wiedział coś, czego ja nie wiem.
Mój wilk, Gail, porusza się niespokojnie pod jego spojrzeniem. Ale ignoruję ją. "Dzięki," wymuszam uśmiech, odwracając się w stronę rogu.
Przedzieram się przez tłum, a mój żołądek nagle skręca się w supeł.
I wtedy go widzę.
Ethana.
Mojego Ethana… jego ręce są na Vanessie, głównej cheerleaderce Akademii, najpopularniejszej dziewczynie w szkole i moim osobistym koszmarze. Jedna ręka ściska jej tyłek… ugniata go, druga ręka pieści jej piersi, gdy całuje ją, jakby była powietrzem, którego potrzebuje, żeby oddychać.
Moje serce pieprzone pęka.






