– Mówisz poważnie? – szepnął Stanley.
Jeffrey wszedł do sąsiedniej loży, a z jego głosu wiało chłodem.
– Czy wyglądam, jakbym żartował?
– W porządku, zajmę się tym – powiedział Stanley, a na jego twarzy powoli wykwitł szeroki uśmiech. Nic nie sprawiało mu większej radości niż robienie problemów Ianowi. „Już po tobie, Ian”, pomyślał chłodno.
*****
Tymczasem Ian poczuł nagły, zimny dreszcz na karku.
















