– Wszystko w tej ugodzie jest zgodne z prawem – stwierdziła spokojnie Rebecca, dając do zrozumienia, że nie wykorzystuje Jeffreya. – Biorąc pod uwagę twój wątpliwy charakter, nie mogę pozwolić, by nasze dziecko mieszkało z tobą.
– Nie zarobiłaś żadnych pieniędzy w ciągu pięciu lat naszego małżeństwa – powiedział chłodno Jeffrey. – Dlaczego miałbym oddać ci połowę wszystkiego, na co pracowałem?
– Przez cały ten czas to ja opiekowałam się tobą i Samuelem – odpowiedziała Rebecca.
Jeffrey spojrzał na nią z lodowatym dystansem. – I do czego cię to uprawnia?
Rebecca wpatrywała się w niego, jakby widziała go po raz pierwszy w życiu, oszołomiona jego odpowiedzią.
– Jeśli myślisz o wykorzystaniu majątku małżeńskiego do opłacenia leczenia matki, sugeruję, byś natychmiast porzuciła ten pomysł – rzekł Jeffrey, rzucając papiery rozwodowe na stolik kawowy.
Oczy Rebecci zwęziły się, gdy na niego patrzyła. – Co masz na myśli?
– Nie ma żadnego majątku małżeńskiego do podziału – wyjaśnił zimno Jeffrey. – Jeśli mi nie wierzysz, możesz złożyć pozew o rozwód i pozwolić sądom to zbadać.
Rebecca stała przez chwilę w bezruchu, zanim dotarła do niej pełna świadomość sytuacji.
W okresie między momentem, gdy po raz pierwszy zauważyła, że coś jest nie tak, a jego ostatecznym przyznaniem się do winy, systematycznie transferował cały ich wspólny majątek.
Teraz zrozumiała, dlaczego ślad szminki na jego kołnierzyku był tak ostentacyjnie umieszczony i jak te kompromitujące zdjęcia z Andreą trafiły do mediów, mimo jego zwykłej obsesji na punkcie prywatności.
Wszystko nabrało teraz sensu. Czekał, aż ona odkryje jego niewierność, by mógł zaproponować utrzymanie małżeństwa przy jednoczesnym jawnym kontynuowaniu romansu.
Rebecca patrzyła na Jeffreya, przytłoczona czystym bezwzględnością jego działań.
– Daruj sobie wyjaśnienia – powiedziała chłodno Rebecca, wiedząc, że Jeffrey zatarł ślady zbyt dobrze, by można było cokolwiek udowodnić. – Po prostu podpisz dokumenty. Chcę tylko opieki nad naszym synem.
Jeffrey podpisał bez wahania. Jego eleganckie pismo odzwierciedlało jego nienaganny wygląd, ale teraz sprawiało jedynie, że czuła się fizycznie chora.
*****
Następnego ranka udali się razem złożyć papiery rozwodowe. Przez cały ten proces nie okazał żadnej skruchy i nie podjął próby pojednania, zachowując to samo zdystansowane opanowanie, które okazywał zawsze.
Gdy podpisywała papiery, Rebecca nie mogła powstrzymać się od spojrzenia na niego. Zastanawiała się, jak udało mu się traktować ją tak dobrze przez tyle lat, w rzeczywistości jej nie kochając. To kazało jej kwestionować, czym tak naprawdę był cały ich związek.
Urzędnik wręczył każdemu z nich pokwitowanie i wyjaśnił procedurę. – Państwa pozew rozwodowy został złożony. Obowiązuje okres oczekiwania, a ostateczna data rozprawy wyznaczona jest na 13 czerwca.
– Rozwód zostanie sfinalizowany w tym dniu, pod warunkiem, że oboje stawią się państwo z wymaganymi dokumentami tożsamości.
Każde z nich przyjęło swoją kopię dokumentu w milczeniu.
Po wyjściu z sądu Rebecca nie wróciła z nim do domu. Zamiast tego udała się prosto do mieszkania swojej najlepszej przyjaciółki, Jessiki Scott.
Sytuacja wydawała się zbyt poważna, by przetrawić ją w samotności, i czuła silną potrzebę porozmawiania o tym z kimś, komu ufała.
*****
Kiedy Rebecca dotarła do mieszkania Jessiki, ta dopiero co się obudziła. Od razu poznała, że coś jest nie tak, i zapytała z troską: – Wyglądasz na zdenerwowaną. Czy coś się stało?
– Jeffrey i ja wzięliśmy rozwód – powiedziała Rebecca spokojnym głosem, choć czuła, jakby jej serce było rozrywane na kawałki.
Oddała mu całe swoje serce, więc ból, który teraz czuła, był nieunikniony.
Jessica wpatrywała się w nią z niedowierzaniem. – To niemożliwe – rzekła. – Wszyscy wiedzą, jak bardzo Jeffrey cię uwielbia. Zawsze traktował cię jak najcenniejszą rzecz w swoim życiu.
– Nawet gdyby każde inne małżeństwo się rozpadło, on nigdy by cię nie wypuścił.
– To prawda – powiedziała Rebecca z całkowicie poważną miną.
Widząc powagę przyjaciółki, Jessica wiedziała, że to nie żart, i szybko poprosiła o całą historię.
Kiedy Jessica usłyszała powód rozwodu, jej porywczy temperament eksplodował. – A niech to szlag! Jeffrey to kompletny dupek. Nie mogę uwierzyć, że miał czelność postawić tak bezczelne żądanie.
– Czy on wie o twojej przeszłości z Andreą? – zapytała Jessica.
– Wie wszystko – odparła Rebecca. Wiedziała, że Jeffrey dawno temu zlecił detektywom prześwietlenie wszystkich jej relacji.
– To dlaczego postawiłby takie żądanie? Czy on kompletnie postradał zmysły? – złość Jessiki rosła z każdym słowem.
Chwyciła Rebeccę za rękę i pociągnęła ją w górę. – Chodźmy go teraz znaleźć. Nie uspokoję się, dopóki nie powiem mu, co o nim myślę.
– Ale jak w ogóle się do niego zbliżysz? – przypomniała jej łagodnie Rebecca.
Jessica zatrzymała się, zdając sobie sprawę z prawdy w słowach przyjaciółki. "Posiadanie tak potężnego byłego z pewnością ma swoje wady" – pomyślała.
– Czy jesteś całkowicie pewna, że na jego nazwisko nie jest zapisany żaden majątek wspólny? – zapytała Jessica po chwili namysłu. – Czy mógł kłamać w tej kwestii, żeby cię oszukać?
– To nie ma teraz żadnego znaczenia – powiedziała Rebecca ze spokojną determinacją.
– Jak możesz mówić, że to nie ma znaczenia? – zapytała Jessica, a na jej twarzy malowało się całkowite zmieszanie.
– Co by to zmieniło, nawet gdyby naprawdę mnie okłamał? – odparła szczerze Rebecca. – Przy jego osobowości nigdy nie pozwoliłby mi dostać ani grosza.
– Poza tym, zbieranie dowodów do sprawy rozwodowej jest niesamowicie trudne. Nawet gdy uda mi się coś zebrać, większość z tego to zazwyczaj dowody poszlakowe, które nie mogą służyć jako bezpośredni dowód w sądzie.
Złożenie pozwu o rozwód mogło brzmieć prosto w teorii, ale w praktyce było sporym wyzwaniem, zwłaszcza gdy miało się do czynienia z kimś takim jak Jeffrey.
Skrupulatnie zacierał ślady, uniemożliwiając Rebecce namierzenie pieniędzy, które wydawał na Andreę, nie mówiąc już o znalezieniu jakichkolwiek dowodów na to, że żyli razem jak małżeństwo.
Jedyne, co mogła zrobić, to wziąć dziecko i odejść od człowieka o tak całkowicie wypaczonych wartościach.
– Jeśli chcesz znać moje zdanie, w ogóle nie powinnaś się z nim rozwodzić – powiedziała Jessica, coraz bardziej zniesmaczona zachowaniem Jeffreya. – Utrzymaj swoją pozycję jako jego prawowita żona, wydawaj jego pieniądze do woli i skarz Andreę na bycie jego ukrytą kochanką na zawsze.
– Ale czy nie tego właśnie by chciał? – odpowiedziała Rebecca z trzeźwym realizmem.
Jessica zamilkła, gdy dotarła do niej prawda, a ta świadomość sprawiła, że wpadła w szał. Czuła to jak osobistą zdradę – zwłaszcza gdy przypomniała sobie, jak kiedyś uważała Jeffreya za jednego z niewielu naprawdę przyzwoitych mężczyzn w ich kręgu towarzyskim.
– Więc co planujesz robić dalej? – zapytała Jessica, wciąż kipiąc ze złości. – Nie możemy po prostu pozwolić, żeby ten zdradzający drań i jego kochanka żyli długo i szczęśliwie.
– Wyprowadzka to mój priorytet – wyjaśniła Rebecca; plan ten ukształtował się w jej głowie przez łzy zeszłej nocy. – Jak tylko się gdzieś urządzę, poszukam pracy.
– Dlaczego to ty masz się wyprowadzać? To nie ty zdradziłaś – argumentowała Jessica. – Ty i Samuel powinniście zostać tam, gdzie jesteście. Chciałabym zobaczyć, jak próbuje was wyrzucić.
– Nie skonfrontuje się ze mną bezpośrednio – powiedziała cicho Rebecca – ale znajdzie inne sposoby, by zmusić mnie do wyjścia. – Po tym, co wydarzyło się zeszłej nocy, poznała prawdziwy charakter Jeffreya.
– Co za podły człowiek! – wykrzyknęła Jessica, a jej gniew wciąż płonął. – Nie mogę uwierzyć, że kiedyś uważałam go za tak wspaniałą osobę.
Rebecca zacisnęła usta i spuściła wzrok.
Zanim to wszystko się wydarzyło, wierzyła, że Jeffrey jest jej wybawcą, tym, który uratował ją z problematycznego świata jej ojca. Teraz zrozumiała, że był po prostu innym rodzajem więzienia.
Jej ojciec uciekł ze wszystkimi ich pieniędzmi, zostawiając ją i jej matkę z niczym.
Teraz jej mąż ukrył swoje aktywa i oczekiwał, że ona po prostu zaakceptuje jego kochankę.
Dwaj mężczyźni, którzy powinni byli ją chronić, byli w rzeczywistości ulepieni z tej samej egoistycznej gliny.
Jessica wciąż wymyślała sposoby na załatwienie przyjaciółce sprawiedliwej ugody, gdy telefon Rebecci zawibrował.
Widząc nazwę szpitala na ekranie, Rebecca odebrała natychmiast.
– Pani Jensen – powiedział lekarz – pan Hanson wstrzymał płatności za leczenie pani matki od przyszłego miesiąca. Czy mogłaby pani przyjechać do szpitala, aby omówić plan jej dalszego leczenia?
– Zaraz tam będę – odpowiedziała Rebecca bez chwili wahania.
Zakończyła połączenie, powiedziała Jessice, że ma nagły wypadek, i udała się do szpitala.
Kiedy dotarła na miejsce, zastała w gabinecie zarówno lekarza, jak i czekającego na nią Jeffreya.
















