– Jeśli to twoja wymówka, to idź do szpitala i przeproś mamę – powiedziała Rebecca, a jej głos był czysty i niezachwiany.
Richard odstawił szklankę i powoli wstał.
Rebecca pomyślała, że zamierza pójść z nią, ale poczucie winy na jego twarzy zniknęło – zastąpione czymś mrocznym i zimnym.
– Myślisz, że Amelia zasługuje na moje przeprosiny? – Richard zrobił krok bliżej, a jego maska całkowicie opadła
















