Sekret Byłej Żony

Sekret Byłej Żony

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 5 Zobaczyć w niej złodzieja
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
– Myślałem, że się wyprowadzasz – powiedział Jeffrey, wytrzymując spojrzenie Rebecci. – Co ty tu jeszcze robisz? – Nie musisz mi tego mówić – odparowała Rebecca, chwytając walizkę. – To miejsce to dno. Nie mogę tu zostać ani sekundy dłużej. – Po czym wyszła bez słowa. Widząc, jak bardzo była zdeterminowana, Jeffrey zmrużył oczy. – Czekaj. Jego głos sprawił, że Rebecca zatrzymała się w pół kroku. Zanim zdążyła się odezwać, zmierzył wzrokiem jej walizkę i powiedział do ochroniarza na zewnątrz: – Sprawdź walizkę pani Jensen. Upewnij się, że nie wynosi niczego, co nie należy do niej. – Co masz na myśli? – zapytała Rebecca, instynktownie przyciągając walizkę bliżej siebie. – Po tym, jak wcześniej próbowałaś zabrać biżuterię, mam powody do obaw, co jeszcze może znajdować się w twojej walizce – powiedział Jeffrey, wiedząc dokładnie, jak popchnąć ją do granic wytrzymałości. – Dla dobra wszystkich lepiej będzie, jeśli sprawdzimy jej zawartość. – Czy naprawdę tak mnie postrzegasz? – zapytała Rebecca, a jej oczy wypełniły się zarówno rozczarowaniem, jak i gniewem. Przez krótką chwilę Jeffrey poczuł, jak jego serce mięknie. Ale pamiętając jej zdeterminowany wyraz twarzy, gdy szykowała się do wyjścia, odpowiedział bez emocji: – Tak. Serce Rebecci zabolało ostrym, fizycznym bólem. Pogodziła się z brakiem miłości Jeffreya do niej, a nawet przyzwyczaiła do jego chłodnego dystansu. Ale nie mogła znieść, że upokarza ją przed Andreą – to nie było tylko kwestionowanie jej charakteru, ale czuła to jak bezpośrednią zniewagę dla jej godności. – Nie pozwolę ci tak naruszać mojej prywatności – powiedziała Rebecca, zaciskając mocniej dłoń na rączce walizki. – Jeśli chcesz ją przeszukać, wezwij policję. W przeciwnym razie będziesz musiał odciąć mi rękę, żeby dostać tę walizkę. Napotkała jego wzrok z tym samym wyzywającym wyrazem twarzy, który widział wcześniej. Jeffrey podszedł bliżej i zaczął odrywać jej palce od walizki jeden po drugim, ignorując jej uparty opór. Choć trzymała się z całych sił, pokonał ją bez wysiłku. Podał walizkę ochroniarzowi, a jego ton był całkowicie służbowy. – Przeszukajcie wszystko dokładnie. Nie pomińcie żadnego zakamarka. – Tak jest – odpowiedział natychmiast ochroniarz. – Jeffrey! – Łzy napłynęły do oczu Rebecci, gdy wyrwała walizkę z powrotem. Nigdy w całym swoim życiu nie czuła się tak upokorzona. Wyraz twarzy Jeffreya pozostał zimny; wszelkie ślady ciepła i czułości, które kiedyś miał, zniknęły teraz z jego oczu. – Czy naprawdę musisz deptać moją godność, żeby poczuć satysfakcję? – W tym momencie cała duma, którą Rebecca nosiła w sobie od dzieciństwa, została całkowicie zdruzgotana, pozostawiając jedynie pękniętą skorupę upadłej dziedziczki. – Wiesz cholernie dobrze, że nigdy bym niczego od ciebie nie wzięła! Oczywiście, że Jeffrey to wiedział. Rozumiał charakter Rebecci lepiej niż ktokolwiek inny i był pewien, że nie weźmie niczego więcej. Chciał po prostu, by zrozumiała konsekwencje swoich złych wyborów. – Może po prostu dajmy temu spokój – zasugerowała Andrea, rozpoznając wahanie Jeffreya po wyrazie jego twarzy i występując naprzód, by dać mu honorowe wyjście. – Ty i Rebecca byliście w końcu małżeństwem, więc nawet gdyby coś wzięła, byłoby to całkowicie zrozumiałe. – Zamknęłabyś się wreszcie? – powiedziała Rebecca głosem przepełnionym tą samą pogardą, którą zawsze czuła do Andrei. Jeffrey poczuł znajomą falę frustracji. "Jest tak impulsywna – zawsze mówi bez zastanowienia, gdy jest zdenerwowana. Ten jej cięty język doprowadzi ją tam na zewnątrz do zguby. Dlaczego nie może zrozumieć, że tutaj ze mną jest bezpieczniejsza?" – pomyślał. – Po prostu wynoś się stąd. Przez wzgląd na Andreę, tym razem ci odpuszczę – powiedział, choć jego słowa sprawiły, że Rebecca poczuła się całkowicie zlekceważona. Rebecca chwyciła walizkę i miała właśnie wygarnąć im, co o tym myśli. W tym momencie wszedł Victor i oznajmił: – Panie Hanson, pani Jensen, pan Samuel Hanson wrócił. Wszyscy zamarli. Zanim zdążyli w ogóle zareagować, Samuel wpadł do środka za Victorem, wyglądając uroczo w swoich malutkich ogrodniczkach. Oczy Samuela omiotły pokój, zanim wylądowały na walizce w dłoni Rebecci. – Mamusiu – zapytał w ten swój słodki, ale poważny sposób – dlaczego wyciągnęłaś walizkę? Rebecca próbowała coś powiedzieć, ale nie mogła wymyślić dobrego wyjaśnienia. – To moja walizka, kolego – wtrącił się Jeffrey, kucając do poziomu Samuela. – Tatuś musi wyjechać w delegację na kilka dni. Będziesz grzeczny dla mamusi, kiedy mnie nie będzie, dobrze? Samuel pokiwał posłusznie głową i powiedział: – Dobrze. Jeffrey zmierzwił mu włosy i odparł: – To mój grzeczny chłopiec. Samuel spojrzał w stronę Andrei i zapytał: – Kto to jest? – To asystentka tatusia – powiedział gładko Jeffrey bez wahania – i jedzie ze mną w podróż służbową. Uścisk Rebecci na rączce walizki zacisnął się bezwiednie, choć jej wyraz twarzy pozostał idealnie opanowany. Jeffrey wstał i naturalnym ruchem wziął od niej walizkę, całując ją w usta w swój zwyczajny sposób. – Wychodzę teraz. Zadzwoń, jeśli będziesz tęsknić, dobrze? Zwalczając dyskomfort, Rebecca zdobyła się na sztywną odpowiedź: – Zrozumiałam. – Bądź grzeczna – mruknął Jeffrey, zakładając jej kosmyk włosów za ucho. Jego palce przesunęły się wzdłuż jej szczęki, zanim zatrzymały się na płatku ucha. – Czekaj na mnie. – Powinieneś się pospieszyć i już iść, bo spóźnisz się na samolot – ponagliła go Rebecca. Nie mogła znieść bycia blisko niego ani sekundy dłużej. Chciała tylko, żeby zniknął. Zauważając jej dyskomfort, Jeffrey pochylił się i ponownie dał jej szybki, celowy pocałunek, po czym odsunął się – zbyt szybko, by zdążyła zareagować. Zanim podniosła wzrok z gniewem w oczach, on już wychodził z jej walizką, a Andrea podążała tuż za nim. – Mamusiu – powiedział cicho Samuel, gdy wychodzili. Rebecca odsunęła swoje uczucia na bok i zwróciła się do niego spokojnie. – O co chodzi, kochanie? Samuel zaczął coś mówić, ale potem zawahał się, zanim odezwał się ponownie. – Jest pora lunchu. Powinniśmy iść coś zjeść? – Oczywiście – odpowiedziała Rebecca z łagodnym uśmiechem. Podczas posiłku myśli Rebecci wciąż wracały do tego, co właśnie się wydarzyło. "Okłamał Samuela bez mrugnięcia okiem. Czy on naprawdę nie martwi się, że powiem Samuelowi o jego romansie? I dlaczego całował mnie w ten sposób, skoro ewidentnie spotyka się z kimś innym?" – pomyślała. Wtedy coś ją tknęło – zabrał jej walizkę ze wszystkimi ważnymi dokumentami w środku, w tym paszportem i prawem jazdy, których stale używała. Chwyciła telefon i napisała do niego: [Kiedy zamierzasz zwrócić moją walizkę?] Jeffrey zobaczył wiadomość, ale nie odpowiedział. Prawie godzinę później przyszła kolejna wiadomość. Spodziewał się, że to znowu Rebecca go ponagla, ale była to wiadomość głosowa od Samuela. – Tatusiu, ta pani z wcześniej... ona nie była tak naprawdę twoją sekretarką, prawda? – powiedział Samuel. Jeffrey zamarł na to niespodziewane pytanie. Jego palce poruszyły się, by odpisać, ale potem się zawahał. Powiedział Samuelowi, że wyjeżdża w delegację, co oznaczało, że jego syn spodziewał się, iż będzie w samolocie, daleko poza zasięgiem. Samuel czekał w swoim pokoju, z oczami przyklejonymi do telefonu. Odpowiedź od Jeffreya byłaby wszystkim, czego potrzebował jako dowodu – jego ojciec wciąż był w mieście, a podróż służbowa była kłamstwem. Ale Jeffrey był w końcu jego ojcem, zbyt sprytnym, by popełnić tak prosty błąd. Tymczasem, po odczekaniu kilku godzin bez żadnej odpowiedzi, Rebecca w końcu zdecydowała się do niego zadzwonić. W chwili, gdy połączenie zostało odebrane, zanim zdążyła w ogóle przemówić, rozległ się głos Andrei: – Jeffrey, skończyłam brać prysznic. – Idź i odpocznij. Muszę odebrać – powiedział Jeffrey do Andrei, a jego ton złagodniał w sposób, który wydał się Rebecce niezwykle czuły.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki