Jeffrey rzucił Stanleyowi boczne spojrzenie.
Stanley zamarł. „O mój Boże. Czy ja to powiedziałem na głos?”
– To znaczy, twoje prezenty są zawsze takie wyjątkowe. Ktoś taki jak ja, kto tak naprawdę nie pomógł, nie zasługuje na prezent od ciebie – wyjaśnił szybko, bojąc się, że podpisał na siebie wyrok śmierci, mówiąc bez zastanowienia.
Jeffrey powiedział chłodno: – Bzdura. Już za samo bycie panem G
















