Perspektywa trzecioosobowa
Choć miał wolne, Jaxon obudził się o piątej rano jak w zegarku. Nie potrzebował budzika – wystarczał mu ten wewnętrzny, jak mawiał. Jednak gdy tylko odzyskał przytomność, poczuł, że kogoś obejmuje.
Otworzył oczy i natychmiast ujrzał blond włosy. Jego serce mocniej zabiło. Ciepły oddech owiewał jego klatkę piersiową, a delikatne mrowienie tańczyło na skórze wszędzie tam,
















