Punkt widzenia Silvana
Patrzyłem, jak ten palant przywołuje mnie palcami, jakbym był jakimś pieprzonym psem. Poczułem lekkie kłucie w piersi i miałem ochotę urwać mu łeb.
Usłyszałem trzeszczenie kierownicy i puściłem ją, nie chcąc zniszczyć kolejnej.
Wysiadłem z samochodu i podszedłem do dupka, który myśli, że jest taki, kurwa, wielki przez swoją krew Alfy.
— Wsiadaj! — zażądał, stanowczo wskazują
















