Trojacza pułapka magnata: Miliardowa zemsta

Trojacza pułapka magnata: Miliardowa zemsta

Autor: iiiiiiris

Kryzys fałszerstw
Autor: iiiiiiris
10 sie 2026
Przyparta do ściany korytarza przez siostrę, Vivienne skrzyżowała ramiona. Pozostała niewzruszona, odpowiadając na wściekłe spojrzenie Camilli z poczuciem wyższości. – Dlaczego nie skierujesz tego pytania do swojego chłopaka? – odparowała Vivienne tonem przesiąkniętym znudzeniem. – Dlaczego pytasz o to mnie? Twarz Camilli zbladła z kipiącej wściekłości. Upokorzona tak swobodnym zbyciem, wycelowała drżący palec w klatkę piersiową Vivienne i wypluła z siebie ostatnią, złowrogą groźbę. – Vivienne Kensington, nie będziesz się długo puszyć. Jeszcze zobaczysz! Camilla obróciła się na pięcie i ruszyła pędem korytarzem. Jej szpilki stukały ostro o marmurową podłogę, niosąc się echem w cichym holu. Vivienne zmrużyła oczy, patrząc na jej oddalające się plecy. Chłodny uśmieszek zagościł na jej wargach. Zastanawiała się, kto ostatecznie wyjdzie zwycięsko z tej eskalującej wojny. Linie frontu zostały wyznaczone, a cisza, która zapadła po odejściu Camilli, przypominała ciszę przed burzą. Krótko po tym, jak Vivienne rozgościła się w swoim biurze, ciche skupienie jej poranka legło w gruzach. Ciężkie, drewniane drzwi otworzyły się z hukiem. Spanikowana pracownica wpadła do pokoju, a jej klatka piersiowa unosiła się ciężko, gdy łapała powietrze. – Panno Veda, coś się stało! – krzyknęła urzędniczka, a jej oczy były szeroko otwarte z przerażenia. Vivienne przerwała pracę, odrywając dłonie od klawiatury. Zmierzyła wzrokiem drżącą kobietę. – O co chodzi? Urzędniczka przełknęła z trudem ślinę. – Duża grupa ważnych klientów urządza awanturę w głównym holu. Są wściekli, że sprzedano im fałszywą biżuterię. Dział zakupów twierdzi, że sfałszowane materiały zostały pozyskane na twoje polecenie. Niezrażona oczywistą pułapką, która zaciskała się wokół niej, Vivienne wyłączyła monitor komputera. Wstała, wygładziła niewidoczne zagniecenia na spódnicy i chwyciła swoją podkładkę z dokumentami. Elementy układanki z małej gierki Camilli wskakiwały na swoje miejsce. – Chodźmy to sprawdzić – powiedziała Vivienne spokojnym głosem. Skierowała się prosto do holu, by zbadać ten sabotaż. Przestronny hol na parterze tonął w ogłuszającym chaosie. Wzburzona, bogata dama cisnęła na szklaną witrynę bransoletkę, rzekomo z pereł. Ostry trzask rozszedł się echem po przepastnej przestrzeni. – Lumina Jewelry działa w branży od dekad, a jednak produkujecie podróbki! Nadal chcecie utrzymać się w tym biznesie?! – krzyczała kobieta. Patrzyła piorunującym wzrokiem na zdenerwowany personel za ladą, grożąc zdemaskowaniem firmy Lumina przed opinią publiczną i mediami za oszukiwanie najbardziej lojalnych klientów. Odgrywając rolę niewinnego, zatroskanego rozjemcy, Camilla wystąpiła z zebranego tłumu. Delikatnie położyła dłoń na ramieniu rozzłoszczonej kobiety. – Proszę pani, proszę się uspokoić – zapewniła ją słodko Camilla. – Skontaktowaliśmy się już z naszym działem zakupów. Musiał wystąpić poważny problem z materiałami od dostawcy. – Posłała jej pocieszający, pełen współczucia uśmiech. – Nasza nowo mianowana projektantka wyjaśni źródło błędu, gdy tylko się zjawi. Dojdziemy do sedna sprawy. – Podwoję odszkodowanie. Silny, niezachwiany głos Vivienne przebił się przez gwar w pomieszczeniu. Szepty ucichły, a wzrok wszystkich przeniósł się na nią. Tłum rozstąpił się, gdy podeszła do lady wystawowej. Podniosła ciężką perłową bransoletkę, obracając ją w dłoniach. Zbadała połysk kamieni w jasnym, górnym oświetleniu, pocierając ich powierzchnię kciukiem. Upuszczając biżuterię z powrotem na aksamitną tacę ekspozycyjną, od niechcenia potwierdziła wyciszonemu tłumowi: – To rzeczywiście są fałszywe perły. – Widzicie? Mówiłam, że to podróbka! – krzyknęła bogata dama, a jej gniew wybuchł z nową pewnością siebie. Wyczekując tego momentu, Camilla pstryknęła palcami. Jej sekretarka wystąpiła naprzód, prezentując tłumowi oficjalny formularz zamówienia. – Vivi, to ty zamówiłaś wszystkie te materiały – powiedziała Camilla głosem ociekającym fałszywą, siostrzaną troską. – Dział zakupów pozyskał surowce zgodnie z formularzem zamówienia, który złożyłaś. Dlaczego to są podróbki? Vivienne wzięła od sekretarki sztywny arkusz papieru. Przejrzała pobieżnie szczegóły, zwracając uwagę na kody produktów i podpisy na nim wydrukowane, po czym lekko się uśmiechnęła. – To rzeczywiście jest formularz zamówienia, który im przekazałam – potwierdziła otwarcie, a jej wzrok spotkał się ze spojrzeniem Camilli bez cienia strachu. Camilla przeszła do ofensywy. – Vivi, zrobiłaś to, żeby zniszczyć dziedzictwo Luminy? – oskarżyła ją głośno, upewniając się, że cały hol ją słyszy. – Celowo niszczysz kruchą reputację firmy i oszukujesz niewinnych klientów? Na to potwierdzenie tłum wybuchnął. Bogata dama rzuciła Vivienne mordercze spojrzenie, podchodząc bliżej i naruszając jej przestrzeń osobistą. – To ty kupiłaś te podróbki?! Jesteś taka podła! Po co w ogóle otwieracie sklepy?! Oddaj mi pieniądze, które straciłam! – Tak, oddajcie jej pieniądze! – wtrącił się inny klient. – Jeżeli dzisiaj nie złożycie nam właściwych wyjaśnień, zaciągniemy całą firmę do sądu za oszustwo! Wśród przerażającego oburzenia, Camilla tryumfowała w tle. Jej usta wygięły się w zwycięskim uśmieszku, będąc pewną, że wreszcie zapędziła rywalkę w kozi róg i zapewniła sobie absolutną władzę w firmie. – Co tym razem poszło nie tak? Haotyczny gwar przeszedł w martwą ciszę. Gideon i Wyatt pojawili się przy wejściu, a ich imponujące postacie przeszły przez rozstępujący się tłum. Widząc górującą postać Gideona, Camilla rzuciła się do jego boku. Jej agresywny ton zmienił się w urażone, kruche skomlenie. – Gideonie, znów znaleźliśmy w Luminie podróbki – zaraportowała, z szeroko otwartymi, błagalnymi oczami, rzucając Vivienne na pożarcie. – Ale tym razem to Vivi jest odpowiedzialna za zakup nieoszlifowanych diamentów i materiałów. Rozwścieczona klientka zrobiła krok do przodu, wstawiając się u miliardera. – Panie Rothwell, może pan tego nie wiedzieć, ale kupiłam fałszywe perły w firmie Lumina za tysiące dolarów. Proszę mi to logicznie wytłumaczyć! Jak to możliwe, by szanowana marka z wieloletnią tradycją nagle sprzedawała podrabiane towary swoim lojalnym klientom? Gideon zignorował rozgorączkowaną klientkę. Jego ciężkie, onieśmielające spojrzenie zatrzymało się na Vivienne. Podszedł powoli w jej stronę; jego dominująca aura zadusiła pomieszczenie, sprawiając, że powietrze wydawało się gęste i niemożliwe do oddychania. Jego szczęka się napięła, a ton opadł do lodowatego rejestru. – To ty odpowiadasz za zakup surowców. Złóż im wyjaśnienia.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Kryzys fałszerstw – Trojacza pułapka magnata: Miliardowa zemsta | Czytaj powieści online na beletrystyka