W samochodzie…
Gideon w roztargnieniu wyjrzał przez okno samochodu, jakby wciąż rozmyślał nad słowami Vivienne. Zatopiony w myślach, nie słyszał, jak Wyatt kilkakrotnie go woła.
– Proszę pana. – Wyatt podniósł głos.
Wreszcie Gideon ocknął się i potarł czoło. – O co chodzi?
Wyatt podał mu telefon. – Dzwoni pański ojciec, panie Rothwell.
Gideon wziął od niego telefon i odebrał: – Tak, tato.
Po drugi
















