Trojacza pułapka magnata: Miliardowa zemsta

Trojacza pułapka magnata: Miliardowa zemsta

Autor: iiiiiiris

Prawdziwa ofiara
Autor: iiiiiiris
10 sie 2026
Vivienne wpatrywała się w Gideona. Sam ciężar jego niezaprzeczalnego autorytetu, jako głównego udziałowca finansowego Luminy, zmusił ją do ustępstwa. Nie miała innego wyboru, jak tylko poddać się jego orzeczeniu. Oferując mu napięty, pełen gracji uśmiech, machnęła lekceważąco dłonią. – Dobrze. Pan jest udziałowcem, panie Rothwell. Do pana należy ostatnie słowo. Obróciła się płynnie, z powrotem skupiając uwagę na niezadowolonym tłumie. – Panie i panowie, proszę podążać za mną do luksusowego pokoju VIP. Wynegocjujemy szczegóły waszych rekompensat na osobności. Bogaci klienci mruczeli z aprobatą, podążając za jej elegancką figurą. Za nimi Camilla otoczyła się ramionami, a tajemny dreszcz podekscytowania ogrzał jej pierś. Gideon ją ochronił. Zbliżyła się do niego, łagodząc spojrzenie, by udać głęboką skruchę. – Gideonie, nie miałam pojęcia, że coś takiego się wydarzy. Tak mi przykro z powodu tego kłopotliwego incydentu. Obiecuję, że następnym razem zwrócę większą uwagę na łańcuch dostaw. Zamiast zaoferować jej pocieszenie, Gideon spojrzał na nią z góry płaskim, chłodnym wzrokiem. – Nie rozumiesz rynku – ostrzegł ją surowo, a jego ton był pozbawiony jakiegokolwiek ciepła. – Nie pakuj się w takie sytuacje w przyszłości. Zostaw wszystkie te skomplikowane sprawy Vivienne. Bez słowa odwrócił się i ruszył w stronę wyjścia, a Wyatt szedł tuż za nim. Zostawiona sama w przestronnym holu, Camilla stała jak zamurowana. Jej wypielęgnowane paznokcie boleśnie wbiły się w miękkie ciało na dłoniach. Uraza kipiała w jej żyłach. Ona była oficjalną, tytułowaną dyrektorką firmy Lumina. A jednak Gideon właśnie stanowczo nakazał jej oddanie faktycznej, operacyjnej kontroli nad firmą znienawidzonej rywalce. Tymczasem za zamkniętymi drzwiami pokoju VIP, Vivienne poruszała się z cichą, wyćwiczoną wprawą. Poleciła personelowi przynieść autentyczne, najwyższej klasy wersje kwestionowanych produktów, starannie układając prawdziwe klejnoty na wypolerowanym stole. – Proszę przyjąć te prawdziwe egzemplarze w prezencie – zaoferowała Vivienne. Cofnęła się i głęboko się ukłoniła, aby wyrazić swoje szczere, profesjonalne przeprosiny. – Państwa płatności zostały również w pełni zwrócone za pośrednictwem odpowiednich platform i wkrótce pojawią się na waszych kontach. Naprawdę przepraszam za kłopoty, których państwo dzisiaj doświadczyli. Bogaci klienci wymienili z podziwem spojrzenia, doceniając jej wyczerpujące wyjaśnienia. Wpływowa dama z przodu uśmiechnęła się, machając z gracją ręką. – Wszystko w porządku, kochana. Naświetliłaś nam ogólną sytuację i naprawiłaś błąd hojną rekompensatą. Zapomnijmy o całej sprawie. – Dziękuję za wyrozumiałość. – Vivienne osobiście odprowadziła ich do wind, upewniając się, że wyjeżdżają z wyraźnym zadowoleniem. Zwycięska lekkość wypełniła jej pierś, gdy wjechała windą na swoje piętro dla kadry kierowniczej. Potężny kryzys został zażegnany. Drzwi windy otworzyły się z dzwonkiem, a ona wyszła w wyśmienitym humorze... do momentu, w którym dostrzegła wysoką sylwetkę blokującą naturalne światło. Gideon stał w absolutnym bezruchu przy potężnych oknach w stylu francuskim, na końcu korytarza. Jej ekstatyczny nastrój wyparował w tej samej sekundzie, gdy tylko go zobaczyła. – O co chodzi, panie Rothwell? – zapytała od razu tonem ociekającym specyficzną, jadowitą wrogością, którą rezerwowała tylko dla niego. – Przyszedł pan tu znów dać upust emocjom w imieniu swojej małej dziewczyny? Odwrócił się powoli. Nie znosił jej agresywnego nastawienia, zwłaszcza że wiedział, iż traktowała wszystkich innych z taką gracją. – Możesz przestać w ten sposób mówić? – Wybacz, po prostu taka jestem – powiedziała, obojętnie wzruszając ramionami. Zbliżył się celowo, a jego głos był cichy. Myślał, że na wylot przejrzał jej złożoną psychikę. – Wiem, że twoje relacje z Camillą od zawsze były złe. Czynisz z niej swój cel, bo przejęła firmę twojej matki. Vivienne wpatrywała się w niego; jej twarz stanowiła maskę pustej obojętności. Gideon parł dalej, decydując się, by prawić jej morały. – Kiedy tylko nadarza się taka okazja, musisz umieć wybaczać, Vivienne. Camilla nawet się nie poskarżyła na to, co zrobiłaś jej te sześć lat temu. Ostre, pozbawione humoru prychnięcie wymsknęło się z ust Vivienne. Czysty absurd jego słów mocno w nią uderzył. – Co ja jej zrobiłam te sześć lat temu? – zapytała retorycznie, a mroczny uśmieszek wykrzywił jej rysy, gdy napotkała jego spojrzenie. – Więc Camilla stała się dla ciebie ofiarą? Gideon opuścił wzrok, pozostając w milczeniu. Przerażająca klarowność bezbłędnej manipulacji Camilli uderzyła w Vivienne jak fala. Camilla zagrała płaczącą, godną pożałowania męczennicę do perfekcji, używając tego kłamstwa, by kontrolować zarówno jej ojca, jak i Gideona. Cierpliwość Vivienne się wyczerpała. – Tak, to ona w oczach innych zawsze była tą godną litości – powiedziała chłodno Vivienne. – Nawet mój ojciec czuje się udręczony, kiedy tylko widzi, jak odgrywa rolę ofiary. A co dopiero ty. – Vivienne Kensing... – Panie Rothwell – ucięła agresywnie, nie pozwalając, by jego górująca obecność ją onieśmielała. – Nie wie pan absolutnie nic o tym, czego ja doświadczyłam, więc nie ma pan najmniejszego prawa mnie osądzać. Jej oczy spotkały się z jego spojrzeniem z taką intensywnością, że na moment go zatkało. – Nie obchodzi mnie, co też powiedziała panu ta czarująca Camilla. Ale mówię to z czystym sumieniem. Wzięła ostry wdech, a jej głos ani trochę nie zadrżał. – To ja byłam ofiarą incydentu sprzed sześciu lat. Nie czekając na jego odpowiedź, odwróciła się do niego plecami, odeszła prosto do swojego gabinetu i zatrzasnęła za sobą drzwi.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Prawdziwa ofiara – Trojacza pułapka magnata: Miliardowa zemsta | Czytaj powieści online na beletrystyka