Evelyn
Rankiem, po kolacji z Devonem — i tym przyprawiającym o ciarki telefonie w sprawie zgromadzenia wspólników — weszłam na uczelnię pełna niepokoju.
Zauważyłam to jednak w chwili, gdy tylko przekroczyłam próg — sposób, w jaki ludzie na mnie patrzyli, te nagłe uśmiechy i pełne entuzjazmu machanie rękami. Kompletnie nie rozumiałam, co spowodowało tak drastyczną zmianę w ich nastawieniu do mnie.
















