Zemsta Przeklętego Białego Wilka

Zemsta Przeklętego Białego Wilka

Autor: Katie

Rozdział 6
Autor: Katie
16 mar 2026
Evelyn Przeszłam przez frontowe drzwi rezydencji rodziny Grayów, już żałując decyzji o powrocie. Dom wydawał się zimniejszy, niż go zapamiętałam, mniej przypominał dom, a bardziej pięknie urządzone więzienie. Victoria i Kate czekały w salonie, najwyraźniej urządzając na mnie zasadzkę. Na twarzy Victorii malował się ten dobrze znany wyraz wiecznego rozczarowania. – Wracasz do domu o tej porze? Co tam wyprawiałaś? – zażądała odpowiedzi Victoria, nie kłopocząc się nawet powitaniem. Kate uśmiechnęła się słodko, udając troskę. – Siostrzyczko, to niebezpieczne przebywać na zewnątrz tak późno. Znasz zasady rodziny... Spojrzałam na idealnie opanowaną twarz Kate i nie mogłam powstrzymać prychnięcia. – Kate, twoje zdolności aktorskie z dnia na dzień są coraz lepsze. Hollywood wiele traci. Nie czekając na ciąg dalszy ich kazań, ruszyłam na górę, ale zdążyłam jeszcze usłyszeć, jak Victoria narzeka w salonie: – Spójrzcie na nią! Przez nią rodzina Grayów jest pośmiewiskiem w całej społeczności wilkołaków! Głos Kate był ostrzejszy, celowo na tyle głośny, bym mogła go usłyszeć. – Ostatnim razem o mało nie doprowadziła do katastrofy... no wiesz, tamten incydent... Mocniej zacisnęłam dłoń na poręczy schodów, nie pozwalając, by ich słowa na mnie wpłynęły. Kiedy głód w końcu zagnał mnie na dół, zastałam kuchnię nieskazitelnie czystą – aż zbyt czystą. Nie zostawiono dla mnie ani jednego talerza z jedzeniem. Lodówka świeciła pustkami, nie ostały się nawet resztki. Victoria opierała się o futrynę drzwi, przyglądając mi się chłodno. – My już zjadłyśmy. Wracając do domu o tej porze, musisz radzić sobie sama. Kate przeszła obok, udając współczucie. – Chcesz, żebym ci coś ugotowała? – Jej oczy zdradzały kpinę. – Nie kłopocz się – odpowiedziałam spokojnie, choć poczułam ukłucie żalu. – Przywykłam do dbania o siebie. Chwyciłam jabłko z misy z owocami – jedynego jedzenia, którego nie mogły ukryć – i wgryzłam się w nie z ostentacyjną nonszalancją. Nie zamierzałam dawać im satysfakcji z oglądania mnie w desperacji. Z powrotem w swoim pokoju otworzyłam mojego zmodyfikowanego laptopa – pozornie zwyczajną maszynę, naszpikowaną wielowarstwowymi systemami szyfrującymi, które sama stworzyłam. Konfigurując liczne protokoły bezpieczeństwa, wkroczyłam w cyfrowy świat, w którym byłam znana jako Aurora. Otrzymałam od Aidena ostrzeżenie o potencjalnym ataku na systemy Korporacji Hall. W ciągu kilku minut od infiltracji ich sieci potwierdziłam swoje przypuszczenia – jakaś antywilkołacza organizacja próbowała wykraść dane z nowego projektu medycznego Hallów. – Typowe – mruknęłam, a moje palce zatańczyły po klawiaturze. – Nienawiść niektórych ludzi nigdy nie ustaje. Działając z chirurgiczną precyzją, przechwyciłam atak i zablokowałam dane wroga. Ci antywilkołaczy fanatycy nie mieli pojęcia, z kim zadarli – Aurora nigdy nie zawodzi. Wysławszy informacje wywiadowcze Aidenowi, miałam właśnie zatrzeć swoje cyfrowe ślady, gdy drzwi mojej sypialni nagle otworzyły się z trzaskiem. Z walącym sercem zatrzasnęłam laptopa, ale zdążyłam jeszcze dostrzec na ekranie migające powiadomienie o próbie namierzenia. Kate stała w progu, nawet nie racząc zapukać. – Co ty tu robisz w takiej tajemnicy? – Jej oczy zwęziły się podejrzliwie. – Słyszałaś kiedyś o pukaniu? – warknęłam, wsuwając laptopa pod poduszkę. – Czego chcesz? Kate weszła do mojego pokoju bez zaproszenia, rozglądając się dookoła oceniającym wzrokiem. – Matka przysłała mnie, bym ci przekazała, że masz jutro uczestniczyć w spotkaniu rodzinnym. Chociaż nie rozumiem, dlaczego miałabyś być włączana w rodzinne decyzje, skoro nie było cię przez trzy lata. Gdy w końcu wyszła, ponownie otworzyłam laptopa i zobaczyłam to, czego się obawiałam – ktoś z Korporacji Hall próbował prześledzić sygnał Aurory z powrotem do jego źródła. – Szlag by to – szepnęłam, a moje palce frunęły po klawiaturze, gdy wzmacniałam moje cyfrowe tarcze i wymazywałam wszelkie dowody moich działań. Byłam nieostrożna. Działanie jako Aurora z rezydencji rodziny Grayów było zbyt ryzykowne. Gdyby ktokolwiek odkrył moją hakerską tożsamość, podczas gdy tu mieszkałam, naraziłoby to na niebezpieczeństwo nie tylko mnie, ale i Dziadka. Szybko podjęłam decyzję. Aby odzyskać to, co prawnie do mnie należało w tej rodzinie, musiałam działać z bezpiecznego miejsca, gdzie nikt nie mógłby monitorować moich aktywności ani odkryć mojej tajnej tożsamości. Prędko spakowałam walizkę, upychając najniezbędniejsze rzeczy i mój sprzęt hakerski. Potrzebowałam miejsca, w którym mogłabym pracować bez strachu przed zdemaskowaniem, miejsca, gdzie mogłabym planować kolejne kroki bez nieustannego nadzoru. Gdy schodziłam na dół, Victoria zagrodziła mi drogę. – A ty dokąd się wybierasz? – Potrzebuję własnej przestrzeni – odpowiedziałam równym tonem. – Nie martwcie się, nie zrzekam się roszczeń do tego, co mi się prawnie należy. Kate uśmiechnęła się złośliwie w kącie. – Wreszcie sobie idzie. Posłałam jej zimne spojrzenie, po czym wyszłam. Devon – Panie Hall! – Szef ochrony, Mark, wpadł do mojego biura z wypisaną na twarzy paniką. – Nasze główne systemy są pod zmasowanym atakiem! Odłożyłem dokumenty i ruszyłem za nim szybkim krokiem do centrum bezpieczeństwa. Na ogromnym ekranie w szybkim tempie migały strumienie danych, pokazując, że załamanie systemu osiągnęło już 85 procent. – Zapora sieciowa została przełamana na trzech poziomach. Za kilka minut nasze kluczowe dane zostaną ujawnione! – powiedział rozpaczliwie Mark. Zachowałem opanowanie. – Aktywuj wszystkie rezerwowe systemy obronne. Powiadom zespół do spraw bezpieczeństwa. Mark pokręcił głową. – Nie ma czasu. Napastnicy to co najmniej tuzin pracujących jednocześnie topowych hakerów. Nasz zespół sobie nie poradzi! Te dane zawierały nasze najważniejsze badania – technologię medyczną, która mogłaby zapobiec krzywdzeniu wilkołaków przez srebro. Gdyby wpadły w ręce antywilkołaczych organizacji, konsekwencje byłyby niewyobrażalne. Gdy system był już na skraju załamania, wszystkie ekrany nagle zamigotały, a na głównym wyświetlaczu pojawił się wzór zorzy polarnej. – To Aurora! – krzyknął z zaskoczeniem Mark. – Kluczowy członek Moonlight! Haker, z którym się kontaktowałeś, naprawdę się pojawił! Wszystkie strumienie danych nagle zmieniły kierunek. Ataki intruzów były odpierane jeden po drugim. Zapora sieciowa odbudowała się w zadziwiającym tempie, a nasze kluczowe dane zostały doskonale zabezpieczone. – To... to niemożliwe – powiedział z niedowierzaniem Mark. – Aurora w pojedynkę pokonała całą grupę hakerów. To tak, jakby na własne oczy zobaczyć ożywający mit! Wpatrywałem się w migoczący na ekranie symbol zorzy polarnej, czując narastającą we mnie palącą ciekawość. Kim był ten legendarny haker? – Chcę poznać prawdziwą tożsamość i lokalizację Aurory – rozkazałem. – Namierzcie w pełni ten sygnał. Mark szybko zameldował: – Możemy prześledzić sygnał tylko do ogólnego obszaru... Aurora jest tu, w Seattle! Moje spojrzenie stwardniało. – Skontaktujcie się z Moonlight. Chcę spotkać się z Aurorą osobiście. To dotyczy bezpieczeństwa całej naszej społeczności wilkołaków. Po spotkaniu Starszy Richard został, by porozmawiać ze mną na osobności. – Devon – powiedział bez ogródek. – Masz już trzydzieści pięć lat. Jako Alfa watahy z Seattle potrzebujesz partnerki. Pozostałem spokojny. – Mam teraz do załatwienia ważniejsze sprawy. Richard zmarszczył brwi. – Alfa bez partnerki jest niestabilny. Rada zaczęła już rozważać inne osoby na twoje miejsce. W moich oczach błysnęło ostre światło. – Każdy, kto rzuci wyzwanie mojej pozycji, powinien być przygotowany na to, by zapłacić za to cenę. Richard westchnął i wyszedł, kręcąc głową. Odwróciłem się, by spojrzeć przez okno na nocną panoramę Seattle. Z jakiegoś powodu moje myśli nie krążyły wokół wielu wilkołaczych kobiet, które o mnie zabiegały, ale wokół tej tajemniczej dziewczyny – Evelyn Gray. Te srebrzystoszare oczy, ta rzadka linia krwi białego wilka i jej wyjątkowe umiejętności medyczne... dlaczego nie potrafiłem wymazać jej z pamięci?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Zemsta Przeklętego Białego Wilka | Czytaj powieści online na beletrystyka