Evelyn
Następnego popołudnia, zgodnie z przewidywaniami, w drzwiach mojej kajuty pojawili się strażnicy Charlesa, gotowi zaprowadzić mnie do niego.
Wpatrywałam się w zadowoloną z siebie twarz Charlesa, gdy wskazał na elegancko nakryty stół na pokładzie jadalnym jachtu. W każdym rogu pomieszczenia stało czterech uzbrojonych strażników, nie spuszczając ze mnie wzroku.
– Zjedz ze mną lunch, panno Gra
















