Devon
Stalem sztywno na szpitalnym korytarzu, czując, jak przenikliwe spojrzenie Richarda wędruje ode mnie do Evelyn.
"Kim ona jest?" Głos Richarda był cichy, ale niósł ze sobą ciężar władzy, która przez dziesięciolecia naginała wolę niezliczonych wilków. Wiedziałem, że coś wyczuł — więź mate między mną a Evelyn, która z każdym dniem przybierała na sile, stawała się niemożliwa do ukrycia.
Wziąłem
















