Anastazja wiedziała jedno: Nie mogła wpaść na Damiena Wrighta… nawet we śnie. Damien Wright, jej były szef, z którym spędziła upojną noc przed odejściem z pracy, naznaczył ją na zawsze, nawet o tym nie wiedząc. – Powiedz mi, żebym odszedł – wyszeptał Damien. – Nie. – Anastazja była pewna. Żart czy nie, pragnęła go. Pragnęła go od lat. Niech diabli wezmą konsekwencje. Pozwoli sobie na to. … – To wszystko, na co cię stać? – wyszeptał mi do ucha. – Nie brałem cię za kogoś, kto się poddaje. Nie, Anastazja się nie poddawała. Była zdeterminowana, by udowodnić mu, że się myli. – To moja grzeczna dziewczynka. … Ale pasja i determinacja, które ujawniały się w ciemności, rzadko przetrwały do wschodu słońca. Konsekwencje były straszne, a mężczyzna, którego pragnęła, jej nie chciał. Anastazja nie była osobą, która się poddaje, ale rzuciła pracę, znalazła nową, a potem dowiedziała się, że jest w ciąży. Anastazja nie była osobą, która się poddaje, więc sama wychowała syna i nie prosiła o wsparcie mężczyzny, który jej nie chciał. Ale kiedy znów spotka Damiena, czy zdoła ukryć swój najgłębszy sekret? Czy też ulegnie jego urokowi i podda się jego zabiegom?

Pierwszy Rozdział

– Czy możemy ci coś podać, kochanie? – zapytała pielęgniarka, wchodząc do sali. Anastazja pokręciła głową. – Nie… Zadzwoniłam do rodziców. Mama powinna być za parę godzin. Nie jestem pewna, czy już wystartowała – przyznała. Pielęgniarka popatrzyła na nią przez chwilę ze smutkiem, po czym szybko się opanowała. – W porządku. Rozgośćmy cię więc i upewnijmy się, że jest ci wygodnie. Skinęła głową i skrzywiła się, gdy dopadło ją kolejne skurcze. Wciągnęła drżący oddech i przestała iść. Ból sprawił, że się zgięła, a pielęgniarka pospieszyła, by ją podtrzymać, aż skurcz minął. – Pomogę ci się przebrać, a potem sprawdzimy twój stan, dobrze? – zapewniła. – Dziękuję. Pielęgniarka pomogła jej zdjąć ciążowe spodnie do jogi i bluzę, a następnie włożyła ją w szpitalną koszulę, która była wiązana z przodu. Dzięki Bogu, jej tyłek nie wisiał na wierzchu, jak sobie wyobrażała. Jej brzuch wybrzuszał się i był w pełni widoczny, ale gdy dopadł ją kolejny silny skurcz, naprawdę nic ją to nie obchodziło. Pielęgniarka pomogła jej wejść do szpitalnego łóżka i przypięła elastyczną opaskę na brzuchu. Niemal natychmiast usłyszała bicie serca dziecka w małym monitorze obok jej głowy. Pielęgniarka pomacała ją po brzuchu. – Wiesz, jakiej płci jest dziecko? – zapytała. Anastazja pokręciła głową. – Nie chciałam wiedzieć. Chcę poznać moje dziecko i być zaskoczoną. Pielęgniarka zachichotała. – To brzmi zabawnie. Osobiście uwielbiam ogłaszać płeć rodzicom i widzieć ich autentyczną reakcję. – Jej oczy rozszerzyły się i zamilkła, gdy zdała sobie sprawę, co powiedziała. Anastazji zrobiło się jej tak żal, że postanowiła pomóc kobiecie wyjść z poczucia winy. – Nie martw się, nie mam kontaktu z ojcem dziecka. I tak jest lepiej – powiedziała z lekkim uśmiechem. Było jej smutno, ale ten uśmiech pojawił się mimowolnie. Pielęgniarka skinęła głową ze zrozumieniem. Przez lata widziała już wiele. – Dobrze, kochanie. Możesz podnieść kolana i ułożyć się na strzemionach? Anastazja zrobiła, jak ją poproszono, i skrzywiła się, gdy kobieta zbadała ją na dole. Wzięła głębokie oddechy, których nauczyła się na tych kursach online. Ana próbowała ukryć, jak bardzo się boi. Rodziła. Miała dziecko i nie miała pojęcia, jak wychowa dziecko, jednocześnie zajmując wysokie stanowisko w pracy. Nie było tak, że miała dumnego partnera, który pomagałby jej w porodzie i mówił, jak dobrze sobie radzi. Nie, sama zawiozła się do szpitala, gdy poczuła częste skurcze. Kupiła już łóżeczko, fotelik samochodowy oraz kilka pieluch i ubranek, ale to wszystko. Nie miała baby shower i nie zarejestrowała się na listę prezentów. I tak nie miałby kto jej tego kupić. Nie miała żadnych przyjaciół poza życzliwym sąsiadem, ale on był bardzo zapracowany. Nie mogła prosić sąsiada o towarzystwo, prawda? Większość jej kolegów z pracy patrzyła na nią ze współczuciem. "Biedna dziewczyna. Nie możemy jej zapraszać na imprezy… jest w ciąży". Picie drinków po stresującym dniu pracy było powszechne, a Ana w ogóle nie mogła pić. Rodzice nic jej nie dali, ponieważ nie wiedzieli, że jest w ciąży, dopóki nie zadzwoniła tego ranka, aby powiedzieć im, że zaczęła rodzić. Tak bardzo się wstydziła, a z upływem czasu udawała, że nic jej nie dolega. Ale teraz miała sama zostać matką i nie mogła po prostu trzymać swojego dziecka w tajemnicy. – Kochanie, masz sześć centymetrów rozwarcia i 80% zgładzenia szyjki macicy. To może pójść stosunkowo szybko lub wolno. Ale jeśli chcesz znieczulenie zewnątrzoponowe, powinniśmy to zrobić wkrótce. Anastazja pokręciła głową. – Nie. Chcę rodzić bez. – Jasne. – Pielęgniarka uśmiechnęła się. Kolejne kilka godzin mijało powoli. Bez leków ból każdego skurczu przeszywał ją na wskroś. Jęczała i przeklinała pod nosem, czując już potrzebę parcia. Musiała jak najszybciej wydostać to dziecko z siebie, to dziecko już dwa tygodnie po terminie. Jej lekarz wszedł nonszalancko. Był w fartuchu i odkażał się. W końcu usadowił się między jej nogami i w końcu pozwolił jej przeć. Walczyła przez trzydzieści minut, zanim poczuła coś na dole. Choć bardzo bolało, natychmiastowa ulga od ucisku sprawiła, że zaszlochała z ulgą. – To chłopiec – powiedziała pielęgniarka z uśmiechem. – Chłopiec? – wyszeptała. Położyła malucha na jej piersi, a Ana wpatrywała się. Chłopiec był pomarszczony i zakrwawiony, cały pokryty białą mazią, ale był absolutnie idealnym małym kosmitą, jakiego kiedykolwiek widziała. – Umyję małego Reida, a ty urodzisz łożysko. Musimy też coś pozszywać, dobrze? Zaraz przyprowadzę małego Reida z powrotem. – Pozszywać? – jęknęła. Lekarz spojrzał na nią i poklepał ją po wewnętrznej stronie kolana. – Twoje dziecko było duże i spowodowało poważne pęknięcie. Ana nie wiedziała, jak zareagować. – W takim razie zostawiam to panu. Proszę się upewnić, że będę świeża i napięta, dobrze? – zażartowała na pół gwizdka. Całkowicie nieszczęśliwa. – Jasne, panno Reid – odpowiedział natychmiast lekarz z chichotem. Ton wystarczył, by dać jej znać, że próbuje ją uspokoić. Ana oparła się i poczuła kolejne skurcze. Nie obchodziło jej to, bo miała już syna. Ogromnego, ważącego ponad cztery kilogramy. Godzinę później leżała w szpitalnym łóżku, a jej matka wbiegła przez drzwi. Miała małą torbę przewieszoną przez ramię i bukiet kwiatów w ręku. – Tak mi przykro, Ana. Lot był opóźniony z powodu upartego pasażera. Zapłaciłam dobre pieniądze, żeby szybko dostać się do szpitala, tak mi przykro, kochanie… Ana uśmiechnęła się do matki, gdy jej wzrok padł na mały pakunek radości w ramionach córki. Podeszła po cichu i wpatrywała się w dół. Ana odsunęła niebieski kocyk od twarzy dziecka, aby jej matka mogła się lepiej przyjrzeć. – Piękne dziecko – westchnęła matka Any. – Choć jestem zła, że dopiero się dowiedziałam, nie będę cię karcić przy twoim synu. – Uratowana przez małego aniołka – zażartowała Ana. – Aniołka, i to jakiego. Ale nie tak małego. – Jej matka zawahała się. – Wszystko w porządku? – Tylko małe pęknięcie. Będzie dobrze – zapewniła Ana. – Jak ma na imię? – wyszeptała. – Alan Reid. Jej matka westchnęła. Kendra wiedziała, że jej wnuk został nazwany na cześć swojego dziadka. Dotknęła paluszka małego Alana, a chłopiec natychmiast go uchwycił. Łza spłynęła po policzku starszej kobiety i uśmiechnęła się ze łzami w oczach. – Witaj w rodzinie, maluszku. Nigdy nie pozwolimy ci cierpieć. Anastazja wzmocniła swoje serce. Nieważne, kim był ojciec Alana… nieważne, jak potężny lub obojętny był wobec niej, nie pozwoli mu skrzywdzić swojego synka.

Odkryj więcej niesamowitych treści