– Klękaj. – Sarah York została wypchnięta z samochodu i zmuszona do uklęknięcia.
– Pokłon. – Padł kolejny rozkaz, a jej głowa została natychmiast dociśnięta w dół, uderzając mocno o marmurową posadzkę.
Ból.
Bólowi towarzyszyła krew.
Oczywiście osoba, która dociskała głowę Sarah, zignorowała krew i nadal ją przytrzymywała, zmuszając do oddania jeszcze kilku pokłonów.
Krew spływała po jej policzkach do kącika ust – miała słony smak.
Chciała krzyczeć, ale nie mogła tego zrobić z powodu czerwonego brokatu wepchniętego w jej usta.
Jej długie włosy zostały brutalnie szarpnięte, zmuszając ją do spojrzenia w górę i przed siebie.
Stała tam czerwona trumna, a w niej spał spokojnie mężczyzna.
Sarah przysięgłaby, że ten mężczyzna był najprzystojniejszym facetem, jakiego kiedykolwiek widziała.
Tępo wpatrywała się w człowieka w trumnie. Okazało się, że James Marshall był w rzeczywistości bardzo przystojny.
Był przystojniejszy, niż mogła sobie wyobrazić.
Gdyby w przeszłości poproszono ją o poślubienie takiego mężczyzny, pofrunęłaby do niego zauroczona, nie mogąc się doczekać ślubu, by natychmiast wejść do komnaty nowożeńców.
Jednak tego dnia nie chciała brać ślubu.
Doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji poślubienia martwego człowieka.
Oznaczało to, że ona też musi umrzeć.
– Sarah, to twój mąż. Od dzisiaj oboje jesteście połączeni węzłem pośmiertnych zaślubin. Kiedy tam dotrzesz, nie zapomnij szanować go i kochać na wieki… – Pani Marshall postąpiła krok naprzód i powiedziała łagodnie, jakby Sarah już stała się synową rodziny Marshallów.
Sarah nie mogła tego dłużej słuchać. Jej oczy były przepełnione strachem. Nie była jeszcze martwa, więc nie zasługiwała na to, by zaaranżowano dla niej małżeństwo z duchem.
Po gwałtownym przepchnięciu się i zaskoczeniu wszystkich, Sarah zdołała uciec od dwóch kobiet, które jej pilnowały.
Odwróciła się i zaczęła biec.
Wyszarpując materiał z ust, Sarah zbiegła ze wzgórza, krzycząc: – Ratunku… Ratunku…
Miała tylko 19 lat i wciąż była tak młoda. Naprawdę nie chciała umierać.
Jednak bez względu na to, jak szybko biegła, nie mogła pokonać dobrze wyszkolonych służących rodziny Marshallów.
Dwie kobiety chwyciły Sarah za ramiona, a krew, która wciąż płynęła z jej ciała, rysowała wyraźną linię na wapiennej posadzce. Od tej szkarłatnej linii trudno było oderwać wzrok.
Sarah patrzyła tylko w dół wzgórza, upewniając się, że oddala się coraz bardziej od wolności i życia.
– Puśćcie mnie. Puśćcie mnie... Błagam was! – płakała i krzyczała.
– Przysięgam, że i tak go poślubię, pod warunkiem, że będę mogła żyć. W przyszłości będę mieszkać na tym cmentarzu i zostanę z nim na zawsze, dobrze? – Zawsze bała się zmarłych, a jeszcze bardziej miejsc takich jak cmentarze.
Jednak w tamtej chwili wolałaby zostać na cmentarzu do końca życia i być z Jamesem, byle tylko pozostać przy życiu.
Była gotowa.
Nie było nic lepszego niż bycie żywym.
– Sarah, to twoje przeznaczenie. Albo wejdziesz sama, albo cię tam wrzucimy. Ty decydujesz – powiedziała pani Wendy Marshall bez cienia wątpliwości, robiąc krok w tył. Sarah została rzucona przed czerwoną trumnę, znajdując się w środku tłumu otoczona ludźmi.
– Tato… Tato, proszę, pomóż mi. Nie chcę umierać. – Widząc, że wszyscy w rodzinie Marshallów ją ignorują, zwróciła się do ojca i podczołgała do Jimmy'ego Yorka, który nie odezwał się ani słowem.
To był jej ojciec.
To jej ojciec oddał ją rodzinie Jamesa na pośmiertne zaślubiny.
Nie mogła zrozumieć, dlaczego ojciec był dla niej tak okrutny.
Rozpaczliwie szarpiąc i potrząsając nogawkami Jimmy'ego, mówiła: – Tato, musisz mnie uratować. Będę posłuszną córką, będę cię słuchać i nigdy cię nie zdenerwuję. Tato, czy możesz, proszę, zabrać mnie do domu?
Uniosła głowę. Jej delikatna twarz była umazana mieszaniną łez i krwi. Cała scena wyglądała na chaotyczną i odrażającą.
Jimmy stał tam tylko cicho jak posąg. Obraz ojca w oczach Sarah stawał się coraz bardziej rozmazany.
Jimmy nie był jej ojcem i nigdy więcej nie będzie miała takiego ojca. Wpatrywała się w niego z furią. Jeśli istniało życie po śmierci, Jimmy będzie w nim tylko jej wrogiem.
Nienawidziła też każdego z nich, kto stał przed nią.
– Czas minął. Wrzućcie ją. – Rozkaz padł spokojnym i surowym głosem Wendy Marshall, która stała za Sarah. Dziewczyna została podniesiona i wrzucona do czerwonej trumny.