Blada twarz Sarah stała się jeszcze bledsza.
Służący rodziny Marshallów potraktował jej telefon jako głuchy żart.
Cała rodzina Marshallów wierzyła, że ona i James nie żyją. Nikt by jej nie uwierzył, gdyby zadzwoniła.
– Co się stało? Czy twoja rodzina cię nie odbierze? – Staruszek obok niej spojrzał i podszedł z troską.
– W porządku. Ktoś nas odbierze i niedługo wyjedziemy. – Sarah położyła nieprzytomnego Jamesa na łóżku starca.
James zdawał się poruszyć w chwili, gdy go położyła.
Sarah pochyliła głowę i spojrzała na niego. Wyglądało na to, że mężczyzna mający obsesję na punkcie czystych zapachów protestuje przeciwko kładzeniu go na brudnym łóżku starca.
Sarah zignorowała go. Gdyby nie on, nie otarłaby się o śmierć.
Następnie Sarah wykonała dwa telefony.
Tym razem połączenia zostały odebrane.
Oddała telefon staruszkowi i usiadła cicho obok Jamesa z zamkniętymi oczami.
Była zbyt słaba.
Oczywiście czuła się niekomfortowo po zużyciu całej swojej energii na metodę Dziewięciu Punktów Yin.
– Młoda damo, chciałabyś szklankę wody?
– Nie trzeba. Po prostu odpocznę przez chwilę. – Sarah zaczęła pracować nad metodą Dziewięciu Meridianów i Ośmiu Naczyń, aby naprawić swoje uszkodzone narządy wewnętrzne.
20 minut później, gdy rozległ się przeszywający dźwięk syreny karetki „120” [1] i radiowozu policyjnego „110” [2], starzec dopiero zdał sobie sprawę, jakich ludzi Sarah wezwała, by ich odebrali.
James został zabrany do karetki.
Sarah wsiadła do radiowozu.
W końcu nie musiała umierać z Jamesem i mogła wreszcie położyć się wygodnie na tylnym siedzeniu.
– Imię i nazwisko?
– Sarah York.
– Imię i nazwisko partnera?
– James Marshall.
– James Mar… – Policjant spisujący zeznania podniósł nagle wzrok. – Mówisz o Jamesie Marshallu z Grupy Marshall? – zapytał, podnosząc głowę i patrząc na karetkę przed sobą. Przypomniał sobie twarz mężczyzny wnoszonego do ambulansu i mruknął do siebie: – Rzeczywiście przypominał Jamesa Marshalla.
Cóż, to nie było podobieństwo – to był on.
Jednak Sarah była zbyt leniwa, by to tłumaczyć.
– Skoro zadzwoniłaś już na 120, dlaczego zadzwoniłaś na 110? Bezpodstawne dzwonienie na 110 grozi aresztem. – Policjant wpatrywał się w Sarah, myśląc, że ta dziewczyna jest piękna, ale w radiowozie była kamera monitoringu, więc musiał zachować profesjonalizm.
Powieki Sarah były ciężkie i była bardzo zmęczona. – Zadzwoniłam na policję, co oznacza, że mam coś do zgłoszenia. Chciałabym pozwać Wendy Marshall, która mieszka pod numerem 888 w dzielnicy willowej Mid-hill.
Długopis w rękach policjanta robiącego notatki upadł mu pod nogi. – Czy to ta Wendy Marshall... jedna z dyrektorów Grupy Marshall? – Policjantowi opadła szczęka. Najpierw usłyszał nazwisko Jamesa Marshalla. Potem usłyszał nazwisko pani Marshall.
Nie mógł uwierzyć, że dziewczyna taka jak Sarah odważyłaby się pozwać panią Marshall; nikt nawet nie znałby konsekwencji.
Nawet ich komendant musiał być niezwykle uprzejmy i pełen szacunku wobec rodziny Marshallów. Ta dziewczyna musiała prosić się o śmierć.
– Sarah, myślę, że powinnaś się dobrze zastanowić przed złożeniem pozwu – przypomniał jej życzliwie policjant.
– Przemyślałam to bardzo dokładnie i chcę pozwać Wendy Marshall za przestępstwo porzucenia.
– ... – Policjant bez słowa spojrzał ponownie na karetkę przed sobą. – Czy to naprawdę ten James Marshall, który zginął w wypadku samochodowym kilka godzin temu?
– Został porzucony przez Wendy Marshall, zanim jeszcze umarł. – Sarah wpadała w furię na samą myśl o pani Marshall. Na domiar złego, rozłączyli się, gdy zadzwoniła do rodziny Marshallów. Jeśli w takiej chwili nic nie zrobi, nie zasługuje na nazwisko York.
…
W najlepszym szpitalu w Mieście T.
Na oddziale VIP wysokiej klasy.
Lekarze i pielęgniarki przeprowadzali wszystkie możliwe badania.
Na zewnątrz oddziału dziesiątki ochroniarzy w cywilu otoczyły salę VIP, sprawiając, że korytarz wyglądał na zatłoczony.
W tamtym czasie nawet mucha nie chciałaby tam wlecieć.
Kroki Wendy Marshall zbliżały się niespiesznie. – Chciałabym zobaczyć, kto śmie mnie pozywać? – Policjant wezwał Wendy do szpitala. Jej oczy były w tym momencie wypełnione gniewem.
PRZYPISY:
[1] 120 to numer, pod który należy dzwonić w Chinach, gdy potrzebna jest karetka lub pomoc medyczna.
[2] 110 to numer, pod który należy dzwonić w Chinach, aby złożyć skargę lub zgłosić przestępstwo policji.
