Sarah oderwała wzrok od drzwi i kontynuowała rozmowę telefoniczną z Ann. – Mogą mnie znaleźć, jeśli nie mają nic lepszego do roboty. Nie obchodzi mnie to.
– Sarah, słyszałam, że twój tata pomógł ci wypisać się ze szkoły. Tak świetnie ci idzie w nauce, a Gaokao [1] już wkrótce. Czy naprawdę zamierzasz rzucić szkołę?
Słysząc słowa „wypisać się ze szkoły”, serce Sary zadrżało. Jimmy bez wątpienia spodziewał się, że będzie martwa, więc postanowił zawiesić ją w prawach ucznia, a po kilku dniach skreślić z listy. – Będę kontynuować naukę. Jutro idę do szkoły.
– To wspaniale. Nie masz pojęcia... Tak bardzo się nudziłam, jedząc samotnie lunch i kolację, skoro nie przyszłaś dziś do szkoły.
Bach! Bach! Pukanie do drzwi w wykonaniu Mandy York zmieniło się w walenie.
Z powodu hałasu Sarah zakończyła rozmowę z Ann. Wstała, podeszła do drzwi i odkluczyła je lekkim przekręceniem zamka, podczas gdy Mandy wciąż w nie uderzała. Za plecami Mandy stały Molly i Yam.
– Stało się coś? – zapytała nonszalancko. Nie otworzyłaby drzwi, gdyby nie były tak głośno.
Po doświadczeniu granicy życia i śmierci niektórzy mogliby pomyśleć, że rodzina stała się mniej cenną wartością. Spojrzała na tę trójkę i w niewytłumaczalny sposób zaczęła wątpić, czy jest biologiczną córką Mandy.
– Sarah, dlaczego nie przywitałaś się z nami po powrocie? Twój tata, siostry, brat i ja szukaliśmy cię wszędzie.
– Nigdy wcześniej nie witałam się z wami po powrocie do domu i nie widziałam, żebyście mnie szukali.
Sarah mówiła spokojnym tonem, jakby tego dnia nic się nie wydarzyło.
– Ty... – Mandy zakrztusiła się, ale zaniemówiła.
Molly odciągnęła Mandy i uśmiechnęła się. – Sarah, jest pora kolacji. Tata prosił, żebyśmy zawołały cię na dół do jedzenia.
Sarah kiwnęła głową i ruszyła w stronę schodów, mijając Mandy.
Minęło dziesięć godzin od rana, a ona umierała z głodu.
Mandy, Molly i Yam podążyły tuż za nią. Wtedy usłyszała głos Mandy: – Sarah, rodzina Marshallów przyszła prosić o rękę. Wiemy, że nie lubisz Jamesa, a skoro on ci się nie podoba i jesteś jeszcze młoda, twój tata i ja przedyskutowaliśmy to i pomyśleliśmy o wysłaniu twojej siostry, Molly, by za niego wyszła. Poza tym, małżeństwa powinny odbywać się w kolejności od najstarszego dziecka do najmłodszego. Co o tym sądzisz?
Sarah schodziła po schodach, nie odwracając głowy. – W porządku. – Odpowiedziała dwoma prostymi słowami i przestała mówić.
Ona i James zostali połączeni jedynie w „małżeństwie z duchem”. Ponieważ się spieszyli, wiedziała, że nie złożyli wniosku o akt małżeństwa dla żywych.
Mistrz feng shui powiedział, że pech Jamesa wynikający z wypadku może zostać usunięty tylko wtedy, gdy zostanie pochowany między godziną 9:00 a 11:00 rano. Wtedy będzie mógł cieszyć się szczęściem i wielką fortuną na tamtym świecie.
Molly i Yam odmówiły poślubienia Jamesa, gdy usłyszały, że nie żyje, ale Mandy nalegała, by to Sarah za niego wyszła. Jednak gdy Mandy dowiedziała się, że James wciąż żyje, zaczęła prawić kazania o zasadzie starszeństwa.
Jakież to ironiczne.
– Sarah, czy to oznacza, że się na to zgadzasz? – Molly nie spodziewała się, że Sarah zgodzi się bez żadnego wahania. W końcu wszyscy w rodzinie Yorków doskonale wiedzieli, że Marshallowie przyszli z oświadczynami, ponieważ Sarah uratowała życie Jamesa. Wszystko to z szacunku dla Sary.
Przed wypadkiem samochodowym James był dyrektorem generalnym Marshall Group. Można powiedzieć, że w Mieście T nie było ani jednej dziewczyny, która nie marzyłaby o poślubieniu go.
Molly i Yam nie chciały wyjść za martwego Jamesa, ale głupotą byłoby nie wyjść za Jamesa, który wciąż żył.
Ktokolwiek przegapiłby taką okazję, musiałby być niespełna rozumu.
Ślub z Jamesem oznaczał nie tylko brak zmartwień do końca życia, ale także możliwość cieszenia się nieskończonym dobrobytem i bogactwem. Oznaczał również szacunek otoczenia podczas spacerów z przystojnym mężem.
Sarah nic nie powiedziała. Podeszła do stołu i usiadła. Podniosła głowę i spojrzała na Jimmy'ego, który siedział naprzeciwko niej. – Panie York, nie mam nic przeciwko temu, by Molly wyszła za Jamesa, ale chcę 10 milionów z tych 100 milionów, które odebrał pan dziś rano. Pozostałe 90 milionów byłoby spłatą za moje wychowanie i opiekę przez te wszystkie lata. Wyjdę stąd po zjedzeniu tego posiłku.
PRZYPISY
[1] Gaokao to Narodowy Egzamin Wstępny do Szkół Wyższych w Chinach. Jest to egzamin akademicki odbywający się corocznie. Ten standaryzowany test jest warunkiem wstępnym przyjęcia do prawie wszystkich instytucji szkolnictwa wyższego na poziomie licencjackim w Chinach. Zazwyczaj przystępują do niego uczniowie ostatniej klasy szkoły średniej.
