Sarah wyjaśniła łagodnie:
– Miał już wcześniej problemy skórne, ale niezbyt poważne. Choroba wylęgała się, a zjedzenie węgorzy ją zaostrzyło, ale go nie zabije. Nic mu nie będzie. Jestem śpiąca i idę teraz do łóżka.
Tłumacząc to, ziewnęła, odwróciła się i odeszła.
– Sarah, nie odchodź. Proszę, wylecz Xaviera. – Julia rzuciła się do przodu, by powstrzymać Sarę przed wyjściem.
– Zejdź mi z drogi –
