Perspektywa Alany
Kiedy wczoraj wróciłam do domu, poczułam ogromną ulgę. Nie mogłam uwierzyć, że pan Sterling mówił te wszystkie rzeczy. Siedziałam w klasie, Cassidy zajmowała miejsce w rzędzie obok, zamyślona, czekając na rozpoczęcie lekcji. Miałam wrażenie, że zakłada maskę radosnej dziewczyny, bo to wypracowanie było dla niej czymś nowym – pierwszy raz pozwoliła komuś zajrzeć w głąb swojego bólu. Pan Sterling też świetnie to ukrył.
– Dzień dobry wszystkim, proszę o spokój! – powiedziała panna Jansen. Była piękną nauczycielką o jasnoblond włosach i błękitnych oczach. Miała łagodną osobowość, ale potrafiła też być stanowcza. Uwielbialiśmy ją. Chłopcy czasem przeginali, ale ona zawsze potrafiła ich utemperować.
Gdy klasa się uciszyła, czekaliśmy niecierpliwie na początek lekcji. Denerwowałam się swoim esejem, bo napisałam go pod wpływem zauroczenia i pragnienia kogoś, kto jest dla mnie zakazany. – Jak wiecie, wypracowania muszą zostać oddane dzisiaj. Jeśli ktoś jeszcze nie skończył, ma na to czas na lekcji. Te eseje biorą udział w konkursie i liczą się do oceny końcowej. Zwycięska praca zostanie opublikowana w lokalnym magazynie, w kolumnie poświęconej twórczości literackiej, co pomoże wam przy rekrutacji na wybrane uczelnie – ogłosiła.
Wstrzymałam oddech. Miałam nadzieję, że mój esej jest dobry, ale teraz ogarnęły mnie wątpliwości. – Teraz jest czas na dopracowanie tekstów – uśmiechnęła się i podeszła do biurka. – Proszę przynieść mi je po lekcji – dodała przez ramię i usiadła.
Chwyciłam plecak leżący na podłodze. Wyjęłam wszystkie książki, szukając zeszytu do kreatywnego pisania. – Szlag – szepnęłam pod nosem. Nie mogłam go zostawić w domu, bo wczoraj nic nie wyjmowałam z plecaka, co oznaczało... że musiał zostać u Cassidy. Cholera.
Spojrzałam na Cassidy, która mi się przyglądała. Bezgłośnie zapytała: „Co się stało?”. Pokręciłam tylko głową i odwróciłam się do przodu.
Kiedy lekcja się skończyła, a ja udawałam, że nad czymś pracuję – co było drogą przez mękę, bo umierałam ze strachu o tamten tekst – poczułam ulgę. Wstałam i zaczęłam pakować książki. – Wszystko okej? Wyglądasz na spanikowaną – zapytała Cassidy, podchodząc do mnie.
Odwróciłam się do niej, gdy inni uczniowie opuszczali salę. – Chyba zostawiłam wypracowanie u ciebie i panikuję, bo muszę je dzisiaj oddać – wyrzuciłam z siebie.
– Porozmawiaj z panną Jansen. Może pozwoli ci przynieść je jutro – uśmiechnęła się przepraszająco. Skinęłam głową.
– Tak zrobię, dzięki.
– Muszę lecieć do ANC. Jestem tak podekscytowana i zdenerwowana jednocześnie, to początek mojej kariery! – promieniała radością. – Nie będę mogła wrócić z tobą do domu.
– W porządku, poradzę sobie. Powodzenia, koniecznie mi wszystko opowiedz.
– Zadzwonię, jak wrócę – uśmiechnęła się i wyszła. ANC to Astral News Chronicle, miejsce, gdzie Cassidy zawsze chciała pracować jako dziennikarka.
Stanęłam przed biurkiem panny Jansen. Spojrzała na mnie z uśmiechem, trzymając stos wypracowań. Zanim zdążyłam coś powiedzieć, Cassidy oddała swoje i wyszła.
– Zapomniałam wypracowania z domu. Czy mogłabym przynieść je jutro? – zapytałam.
– Oczywiście. Będę je sprawdzać dopiero jutro, więc masz czas – odpowiedziała.
Odetchnęłam z ulgą. – Bardzo dziękuję, miłego dnia. – Ucieszyłam się, że mam czas, ale problem polegał na tym, że Cassidy nie było w domu, więc nie mogłam odzyskać zeszytu.
Kiedy wróciłam do siebie, jeszcze raz przeszukałam sypialnię, a potem cały dom. Usłyszałam otwieranie drzwi. – Cześć, młoda. Jak minął dzień? – zapytał tata, zastając mnie klęczącą na podłodze w salonie. Wstałam. Miał na sobie czarny garnitur, białą koszulę i poluzowany krawat. Jeden jasnobrązowy lok opadał mu na czoło. W ręku trzymał torbę z laptopem.
Pocałował mnie w czoło i poszedł do kuchni. – Było okej – odpowiedziałam, wciąż rozglądając się po pokoju.
– Czego szukasz?
– Eseju, ale chyba zostawiłam zeszyt u Cassidy. Zadzwonię do niej.
– Muszę wysłać parę maili, a potem zamówimy coś do jedzenia – uśmiechnął się do mnie z kuchni.
– Jasne – odparłam i pobiegłam na górę. Chwyciłam telefon i zaczęłam pisać wiadomość do Cassidy.
Ja: Mogę wpaść?
Sterling: Czegoś zapomniałaś?
Szlag. Przez pomyłkę wysłałam wiadomość do pana Sterlinga. Miałam go zapisanego jako „Sterling”, a Cassidy była tuż pod nim. Oczywiście musiałam kliknąć nie to, co trzeba.
Ja: Tak. Przepraszam, panie Sterling, myślałam, że piszę do Cassidy.
Sterling: Mam twój esej. Jeśli tego szukasz, chętnie usłyszałbym wyjaśnienie tego, co tam napisałaś.
Jasna cholera. Moje serce o mało nie wyskoczyło z piersi. To się nie działo naprawdę. Zaczęłam chodzić po pokoju, odpisując.
Ja: Mój esej na kreatywne pisanie? To na konkurs.
Sterling: Fragment, w którym napisałaś o tym, jak odkrywam twoje ciało i że nie wyobrażasz sobie mnie z inną kobietą w łóżku.
Sterling: Ten fragment o tym, czego chciałabyś się dowiedzieć... Nie spodziewałem się tego po tobie, Alano.
Szlag, szlag, szlag! Myśl, Alana, wymyśl coś.
Ja: Panie Sterling, to nie jest o Panu. Pisałam o kimś innym.
Sterling: O kimś innym? Ostatnim razem, gdy sprawdzałem, miałem wytatuowaną literę C na ramieniu. Tak jak w twoim eseju.
Kurwa! Jestem ugotowana.
Ja: Panie Sterling, mogę to wyjaśnić... to nie tak, jak Pan myśli.
Sterling: O, to dokładnie tak, jak myślę. Idę do ciebie, żebyś mi to wyjaśniła. Pokażę ci, jak odkrywam, bo moje sposoby wykraczają poza twoją wyobraźnię.
Ja: Panie Sterling, mój tata jest w domu. Nie pisałam tego poważnie!
Sterling: To nie powstrzymało cię przed pisaniem nieprzyzwoitych rzeczy na mój temat. Nie chciałabyś też, żeby Cassidy się dowiedziała.
Ja: Tata jest w domu. Przepraszam.
Nie odpowiedział. Chodziłam w kółko, gryząc paznokieć z nerwów.
Telefon zapikał. Przesłał mi selfie. Wyglądał cholernie dobrze. Był w garniturze. Na tym zdjęciu patrzył prosto w moją duszę.
Sterling: Potraktuj to więc jako lekcję anatomii. Właśnie wychodzę z domu.
Ja: Nie trzeba przychodzić.
Sterling: W eseju nie wydajesz się tak niewinna i słodka jak na żywo.
Ja: Proszę, panie Sterling.
Sterling: Uwielbiam, gdy mnie błagasz. Może potrzebujesz czegoś w tych swoich sprośnych usteczkach.
Czy on naprawdę to napisał? O mój Boże!
Ja: To tylko esej. Mój tata jest w domu, nie może Pan przyjść.
Sterling: Jak już mówiłem, potraktuj to jako korepetycje. Podzielę się wiedzą o tym, jak działam. Może dzięki temu wygrasz konkurs.
Przycisnęłam telefon do piersi. Będzie tu lada chwila, mieszka przecież kilka domów dalej.
Sterling: Otwórz drzwi. Jestem przed domem.
Zamarłam. Sekundę później telefon zaczął dzwonić, wyświetlając jego zdjęcie. Odłożyłam go na łóżko, jakby mnie parzył. Gdy przestał dzwonić, usłyszałam dzwonek do drzwi.
– Szlag – mruknęłam pod nosem, wybiegając z pokoju. Gdy schodziłam po schodach, tata był już przy drzwiach.
W progu stał pan Sterling. Spojrzał na mnie ponad ramieniem mojego taty i uśmiechnął się drwiąco.
– O, jest i ona – tata odwrócił się, słysząc moje kroki.
– Cześć, Alano.
















