**Z perspektywy Alany**
Przeszłam obok Killiana po schodkach, odkluczyłam drzwi i otworzyłam je. Weszłam do środka, a on wszedł za mną. Czułam bijące od niego napięcie; zamknął za sobą drzwi. Czułam się źle, że nie odbierałam i sprawiłam, że się o mnie martwił, ale przecież nic mi nie jest i jestem bezpieczna w domu.
„Nie życzę sobie, żebyś przebywała blisko niego” – wściekał się. Odwróciłam się,
















