**POV Alany**
Szłam ulicą do klubu, ale wypuściłam z płuc ciężkie powietrze, gdy zobaczyłam Morganę stojącą na podjeździe domu Killiana. Wyglądało na to, że są zajęci. Ale Killiana nigdzie na zewnątrz nie było. Zaczęłam iść szybciej, ale wtedy ta kobieta postanowiła przejść przez ulicę. Przysięgam, ta kobieta nigdy nie daje mi spokoju.
– Alano, jak się masz? – Zrównała ze mną krok, bardzo radosna.
















