**Perspektywa Alany**
Mój ojciec nalegał, żeby zawieźć mnie do szkoły. To był ładny piątkowy poranek, słońce świeciło jasno na niebie. Moje torby na weekendowy obóz były już spakowane. Miałam jechać z Killianem i Cass, ale ojciec chciał mnie podwieźć. Doceniałam czas spędzony z tatą, a poza tym był to dobry pomysł, dzięki któremu Killian i ja uniknęlibyśmy niezręcznych momentów przy Cass.
Wjechali
















