Gideon słuchał, kiedy mówiłam, przytakując sobie w myślach. Wyrecytowałam każde nazwisko z listy, podając charakterystyczną cechę każdej osoby, ani razu nie zaglądając w papiery. Kiedy skończyłam, brakowało mi tchu, a w ustach miałam sucho.
„Nieźle. Ale to nie znaczy, że przeszłaś ocenę” — powiedział chłodno po tym, jak wymieniłam ostatnie nazwisko.
Żołądek mi się ścisnął na to przypomnienie. Przy
















