Stałam jak wryta w gabinecie Gideona, całkowicie oszołomiona jego słowami. Jego spokojny, opanowany ton był taki swobodny, a jednak bijący od niego autorytet uderzył we mnie niczym cios w żołądek. Mój umysł pracował na najwyższych obrotach, próbując przetworzyć to, co właśnie usłyszałam.
— Co? — wyrzuciłam z siebie, nie potrafiąc ukryć zmieszania.
Jak on mógł zachowywać taki spokój w tej sytuacji?
















