Tessa
Przez kilka chwil Vivienne i inne kobiety po prostu się we mnie wpatrywały. Nie potrafiłam stwierdzić, czy były zdumione moim nagłym pojawieniem się, czy też po cichu ze mnie drwiły, ale nie musiałam długo czekać na odpowiedź.
Roześmiały się. Prosto w twarz. Śmiech Vivienne był najgłośniejszy.
Zaparło mi dech w piersiach i przez moment stałam tam całkowicie sparaliżowana, z dłońmi zaciśnięty
















