Tessa
Później tego samego dnia znów szłam u boku Gideona korytarzami budynku administracyjnego watahy. Z trudem dotrzymywałam mu kroku, a moje obcasy głośno stukały o marmurową podłogę.
„Chciałbym, abyś dzisiaj towarzyszyła mi w kilku spotkaniach” – powiedział Gideon, spoglądając na mnie. „To będzie dobra okazja, byś zapoznała się z naszymi działaniami”.
Skinęłam głową, ściskając notes, który wręc
















