Tessa
Kiedy tamtego wieczoru przekroczyłam próg domu, czułam się wyczerpana. Niekoniecznie w negatywny sposób – to był po prostu ten rodzaj znużenia, który wnika w podeszwy stóp, osiada na ramionach i sprawia, że powieki opadają bez względu na to, ile kawy się wypije.
Sądząc po przygaszonym świetle sączącym się spod drzwi gabinetu Gideona, domyśliłam się, że wciąż pracuje. Tymczasem z góry, z poko
















