Tessa
Popołudniowe słońce wpadało ukośnie przez okno biura, rzucając długie cienie na drewno, gdy siedziałam przy biurku z ołówkiem w dłoni. Po raz pierwszy od kilku dni szkicownik leżący przede mną nie był pusty. Udało mi się nabazgrać na stronach kilka przyzwoitych projektów; były surowe, to prawda, ale zawsze to coś lepszego niż nic.
Oparłam się na krześle, przeciągając się, aż chrupnęło mi w k
















