Tessa
Sterylny, kliniczny zapach gabinetu lekarza watahy wypełnił moje zmysły, gdy siedziałam w pokoju zabiegowym, a brzęczenie jarzeniówek nad głową wcale nie pomagało mi ukoić nerwów. Wypolerowane białe ściany zdawały się na mnie napierać, zimne i obojętne. Od rozpoczęcia testów minęły godziny – badania krwi, skany, a nawet mistyczne ewaluacje mające na celu odkrycie tego, co było ze mną nie tak
















