Tessa
Gideon i ja z poślizgiem wybiegliśmy zza zakrętu do salonu i zatrzymaliśmy się z piskiem butów w chwili, gdy zobaczyliśmy przerażającą scenę, która na nas czekała.
Domek dla lalek leżał w ruinie, z dachem pękniętym idealnie przez sam środek. A nad nim, z podniesionymi wciąż pięściami, nie stał nikt inny jak Vivienne.
Moje oczy natychmiast odnalazły Maisie, która kuliła się w kącie, z szeroko
















